Szukaj na tym blogu

czwartek, 21 września 2017

Pies zamiast recepty?

Na zaprzyjaźnionym blogu znalazłam ciekawy artykuł i postanowiłam go Wam przedstawić. Sezon gryp i przeziębień nadchodzi wielkimi krokami. Czy psy pomagają w budowaniu odporności? Myślę, że tak.

"Choć nie należę do osób najmłodszych nie imają się mnie żadne katary, przeziębienia czy grypy. Jestem przekonana, że zawdzięczam to psom, które od dłuższego czasu nieodmiennie są moimi towarzyszami życia. Świetnie się porozumiewamy, Mogę się pochwalić, że znam się nieco na psiej psychice i potrafię wczuć się w myślenie moich czworonożnych przyjaciół. Nie stało się to jednak od razu. Najpierw musiałam się pewnych rzeczy nauczyć.  Tak, nauczyć się musiałam ja i nie bez powodu, osoby prowadzące szkolenia dla psów twierdzą, że nauki potrzebne są przede wszystkim właścicielom.

Jak to ze spacerami bywa

Miałam kiedyś sąsiada. Widywałam go często na spacerze z psem. Ten „spacer” polegał na tym, że ledwo biedna psina zdążyła się załatwić, pan siadał na ławce i palił papierosy. Pies siedział niedaleko i wdychał dym. Pewnie takie ekstremalne przypadki nie są aż tak często spotykane, jednak, z ręką na sercu, przyznajmy się, czy rzeczywiście spacerujemy z naszym czworonogiem tyle, ile potrzeba? Czy może wyprowadzamy go w najbliższą okolicę i po paru minutach wracamy? Bo nam się nie chce, bo brzydka pogoda, zimno, wieje… A pies przecież się załatwił, więc można wracać. Kochani, nie tędy droga. Spacer służy nie tylko zaspokojeniu potrzeb fizjologicznych. Pies nie czyta książek, nie obsługuje komputera ani nie ogląda telewizji. Jego głównym zmysłem poznawania świata jest węch. Pozwólmy mu obwąchać krzaczki, trawniki czy słupy. Dla niego to odpowiednik naszych wiadomości telewizyjnych czy ciekawego filmu.  Pozbawiony węchowych bodźców nasz czworonożny pupil zacznie się śmiertelnie nudzić, stanie się markotny i osowiały lub przeciwnie – z nudów zacznie niszczyć nam np. sprzęty w domu.

 Z tego samego względu nie można pozbawiać psa spacerów nawet, jeżeli ma on do dyspozycji wybieg w postaci okazałej działki czy ogrodu. Co z tego, że miejsca sporo, skoro zna już tam wszystkie kąty i zapachy. My także nudzilibyśmy się sięgając po książki czy filmy, które znamy niemal na pamięć.

A przy okazji, nikomu nie trzeba chyba udowodniać, że długie spacery wpływają świetnie na naszą kondycję fizyczną czy psychiczną, Powinniśmy więc być wdzięczni naszym przyjaciołom, że dzięki nim mamy okazję zażywać zarówno ruchu, jak i świeżego powietrza przez cały rok. Nie do przecenienia jest także odporność, jakiej w ten sposób nabywamy.

Maaaks, Kooora…

Ileż razy na spacerach słyszymy takie bezskuteczne nawoływania. Psiak biega sobie w najlepsze, zupełnie nie zwracając uwagi na przywołującego go właściciela. Problem polega na tym, że nam się tylko wydaje, że przywołujemy naszego czworonoga. Pies słyszy swoje imię i no i co z tego? Swoje imię przecież zna, a z takiego wołania nic nie wynika. Zupełnie inaczej brzmi komenda np. Wika, do mnie! Pies wie, czego się od niego oczekuje. Komenda powinna być wypowiedziana tonem stanowczym, ale bez zdenerwowania, które pies natychmiast wyczuje. Zdarzyć się wtedy może, że zamiast przybiec od razu do nas zacznie np. obwąchiwać zarośla wokół. Dlaczego? On, po prostu, daje nam czas na to, abyśmy się uspokoili i nie karali go za coś, czemu nie zawinił.

Na marginesie, pies MUSI przybiegać na wołanie, podobnie jak MUSI reagować na komendę: Stój! Posłuszeństwo w tej dziedzinie może zapobiec wielu przykrym sytuacjom, a w pewnych przypadkach nawet uratować mu życie.  Nauczenie go tego powinno stać się dla opiekuna absolutnym priorytetem. Całej reszty komend czy sztuczek możemy uczyć go później. Nawet tak bezsensownych, jak: Podaj łapę, która psu do niczego nie jest potrzebna i służy wyłącznie uciesze ludzi.

Czy zwierzęta mówią?

Oczywiście, z tym, że tylko w noc wigilijną. Jednak usłyszeć je mogą jedynie osoby bezgrzeszne, nie dziwmy się więc, że nikt z nas do tej pory nie był tego świadkiem

A tak na poważnie – zwierzęta nie mówią, bo nie mają strun głosowych przystosowanych do ludzkiej mowy. Nie znaczy to jednak, że nie potrafią się porozumiewać. Psy wyją czy szczekają, koty miauczą – jednak głównym ich sposobem kontaktowania się jest język ciała. Ogon poruszający się na obie strony i bijący o ziemię jest u kota znakiem sporego stresu lub lęku. Z kolei podniesiony do góry oznacza, że kot czuje się na danym terenie pewnie, jest zadowolony.

Kiedy nasz pies zaczyna oblizywać górną wargę i odwraca głowę na bok to daje nam tzw. sygnały uspokajające. Nie czuje się komfortowo w danej sytuacji. Popularne merdanie ogonem, które większość z nas bierze za oznakę zadowolenia, w pewnych sytuacjach może oznaczać wyczekiwanie i niepewność. Zauważcie, że szczekające na Was psy łańcuchowe także często merdają ogonami.

Nagroda gwarantowana

Kiedy już opanujemy sztukę porozumiewania się z naszym czworonożnym ulubieńcem zaprocentuje to harmonijną więzią na długie lata. Żadna ze stron nie będzie denerwować, ani stresować drugiej. A posiadanie zwierzaka jest jak loteria, w której każdy los wygrywa. Będziemy wyciszeni i w dobrej kondycji. Pewna starsza pani, mająca kłopoty z sercem opowiadała mi, że lekarz zalecił jej nabycie psa. Po roku długich spacerów okazało się, że dawkę leków, która ta pani musiała przyjmować, można było zmniejszyć o połowę…"

Oryginalny post i wiele innych ciekawych znajdziecie tu https://biowroclaw.pl/blog/zwierzeta-i-my/pies-zamiast-recepty

poniedziałek, 18 września 2017

Kot nie lubi głaskania, jak temu zaradzić.

Częstym problemem behawioralnym z którym się spotykam to zachowanie kota, który nie lubi brania na kolana, głaskania. Gryzie i drapie gdy to robimy. Dlaczego tak się dzieje? "Chciałam kota miziaka a trafił mi się kot nie lubiący głaskania" takie zdanie słyszę dość często. Abym mogła Wam pomóc "oswoić" kota z głaskaniem musicie wpierw poznać jego naturę. 
  • Koty w naturze nie lubią podnoszenia, to pierwsza ważna zasada. Kot, który traci kontakt z podłożem czuje się zagrożony. Instynkt każe mu się bronić, dlatego nigdy nie podnoście swojego kota bez ostrzeżenia, nauczcie kota bezpiecznego słowa np. "na rączki", "do góry". Jeśli kot będzie wiedział, że chcecie go podnieść zareaguje inaczej. (Moje koty znają słowa "na rączki" Za każdym razem gdy chcę któregoś wziąć na ręce uprzedzam go.)
  • Koty same regulują czas pieszczot. Nie należy kota łapać na siłę lub przytrzymywać go na siłę. Przyniesie to tylko negatywne efekty. Branie kota na ręce i głaskanie ma sens gdy kocię jest małe. W wieku ok 8 tygodni można zacząć socjalizację kociaka. Należy brać go kilka razy dziennie na ręce, na kolana, głaskać. Od małego uczyć rozpoznawania naszego dotyku, głosu. Koty w tym wieku są bardzo podatne na nowe doznania i jeśli zapamiętają nasz dotyk jako przyjemny nie będzie w przyszłości problemów z mizianiem. Jeśli bierzemy kociaka z hodowli i jest on bardzo strachliwy, nie lubi dotyku człowieka jest to sygnał iż hodowla nie jest taka "domowa" jak się reklamuje. Jeśli mamy kota, który lubi być głaskany to także powinniśmy respektować jego wolę i pozwolić mu odejść kiedy zechce. Należy nauczyć się rozpoznawać kocie zachowanie. Kot który jest zadowolony mruczy, jest rozluźniony, czasem ugniata łapkami. Kot który robi się spięty, zaczyna mocno machać ogonem daje nam znać, że nie chce być już głaskany. Jeśli nadal będziemy to robić może zaatakować. Jest to normalne kocie zachowanie. (Moje koty to miziaki, wszystkie, przychodzą same na kolana, proszą o pieszczoty, wchodzą do łóżka i śpią ze mną ale zawsze gdy mają na to ochotę. Czasami przychodzą na zawołanie. Wołam wtedy któregoś po imieniu i klepię się w kolano nawołując "chodź")
  • Nie przeszkadzamy kotu gdy śpi. Szanujmy jego czas na odpoczynek. Koty większość dnia przesypiają. Dobrym momentem na "oswajanie" kota jest czas przed posiłkiem. W tym czasie koty są dużo bardziej chętne do współpracy. Można wykorzystać także moment gdy kot przychodzi do nas i łasi się o nogi. Zaznacza w tej sposób nas jako coś bezpiecznego, przyjaznego. Kot wydziela wtedy feromony przyjaźni.
  • Są rasy, które z natury lubią być głaskane np. Ragdolle. Ich nazwa pochodzi od "szmacianej lalki" bo zrelaksowany Ragodoll dosłownie rozpływa się na naszych kolanach. Rosyjski Niebieski, Devon Rex to także rasy lubiące kontakt z człowiekiem.

Co zrobić gdy mamy kota dorosłego, który nie lubi pieszczot.

Jak oswoić kotaTak jak pisałam wyżej nic na siłę. Musimy uzbroić się w cierpliwość i czas. Można zacząć od małych kroczków. Jeśli kot ma jakiś ulubiony przysmak można go nim skusić. Wielu osobom udzieliłam takiej porady i większość uzyskała dobre wyniki. Są też takie koty, które wymagają więcej czasu i naszego zaangażowania. 
Mam kocicę ok pięcioletnią. Trafiła do mnie jako ośmiomiesięczny kociak. była bardzo strachliwa, widać było, że jest po traumatycznych przejściach. Początki były bardzo trudne. Kot nie wychodził z ukrycia całymi dniami. Pożywiał się i załatwiał w nocy. Obecnie kocica, Wandzia sama prosi się o głaskanie, sama wchodzi na kolana. Ale tylko mi ufa. Mój mąż i syn mogą ją jedynie pogłaskać i to nie zawsze. Wandzia jest kotem bardzo płochliwym ale po kilku latach spędzonych u mnie co raz częściej zagląda zaciekawiona do sklepu gdy ktoś przyjdzie. Znajomi, którzy mnie odwiedzają zaczęli ją widywać. Ta socjalizacja trwała ok czterech lat i nadal trwa. Piszę o tym aby uzmysłowić Wam, że nie należy się poddawać po tygodniu czy miesiącu. 
Wróćmy do mojego sposobu oswajania kota z naszymi kolanami i głaskaniem. Uzbrojeni w przysmak siadamy na fotelu/kanapie i zachęcamy kota aby sam przyszedł. Na początek może to być podłoga obok nas, jeśli przyjdzie, usiądzie, dostanie przysmak. Potem podnosimy poprzeczkę, kusimy go aby wszedł na kolana. Wejdzie, dostanie przysmak. Nie dotykamy kota, nie głaszczemy i nie zatrzymujemy. Po jakimś czasie kot będzie zostawał na dłużej, czekał na drugi przysmak. Jeśli będzie czuł się bezpiecznie nie ucieknie. Gdy zobaczymy, że kot nam ufa można spróbować go pogłaskać, bez przytrzymywania, delikatnie, tam gdzie sprawia mu to przyjemność. Tył pleców przy ogonku, pod brodą, czubek głowy między uszami. Nie głaszczemy kota po brzuchu nawet jeśli zaufa nam i obróci się na plecy. Koty nie lubią dotykania po brzuchu, łapkach, ogonie. ( Są oczywiście wyjątki jak mój Fopek, który daje się miziać obcym ludziom po brzuchu, klienci mojego sklepu wiedzą o czym piszę) Gdy kot będzie zrelaksowany, zacznie mruczeć, możecie uznać to za sukces ale pamiętajcie, nie wolno go zatrzymywać na siłę bo tygodnie czy miesiące pracy mogą pójść w zapomnienie. To kot decyduje ile go będziemy głaskać. Jeśli w domu są dzieci i inni domownicy to także muszą zacząć przestrzegać zasad: nie bierzemy kota na ręce na siłę, nie głaszczemy na siłę.