Szukaj na tym blogu

środa, 17 maja 2017

Dlaczego kot lubi różnorodność

Kot w odróżnieniu od psa lubi różnorodność w swojej diecie dlatego często jest tak, że karma którą jadł ze smakiem przez kilka miesięcy nagle przestaje mu odpowiadać. Pewnie nie raz zastanawialiście się dlaczego tak się dzieje.
Odpowiedzialny jest za to instynkt, który w naturze ma na celu zapobieganie wyginięciu określonej populacji wolnożyjących zwierząt będących naturalnym pokarmem kota. Drugą istotną sprawą jest dostarczanie kotu wszystkich niezbędnych składników odżywczych a często jeden rodzaj pokarmu tego nie zapewnia i tu też instynkt odgrywa dużą rolę. Dlatego nie dziwcie się, że kot do tej pory lubiący karmę z rybami nagle zaczyna jeść wyłącznie karmę z drobiem.
Ciekawostką jest to iż koty odczuwają cztery smaki. Kwaśny, gorzki, słony i umami.
Smak umami to smak mięsa, jest on stymulowany przez kwas amino L-glutaminowy. Dlatego wielu producentów karm marketowych właśnie ten smak w postaci chemicznej dodaje do swoich karm alby koty chętnie jadły karmę w większości składającą się ze zboża i niewiele mającą wspólnego z mięsem. Do tego dochodzą kolejne ulepszacze, zapachowe. Kot najpierw wącha potem próbuje. Jeśli karma pachnie smakowicie zazwyczaj także smakuje. Chemiczne polepszacze to oszustwo. Nas ludzi także na każdym kroku producenci żywności i sprzedawcy oszukują. A dokładnie nasz węch i smak. Przykład:
W piekarniach jest rozpylany sztuczny zapach świeżo pieczonego chleba, ma on pobudzić nas do większych zakupów. W przetworzonej żywności dodane są sztuczne aromaty bo produkt ma nam smakować. Człowiek jest świadomy swojego wyboru, potrafi odróżnić sztuczne zapachy, przeczytać o sztucznym smaku, kot nie. Dlatego bardzo ciężko jest przestawić kota z marketowej karmy. Jego instynkt smaku, różnorodności zostaje sztucznie zaburzony i kot nie chce jeść karmy mięsnej bo nie pachnie i nie smakuje ona tak intensywnie jak podawana mu wcześniej karma z ulepszaczami.

karmy dla kotów
W naturalnych karmach różne mięsa mają różne wartości odżywcze, do tego dochodzą dodawane supelemnty dlatego uważam, że im bardziej zróżnicowana dieta kota tym lepiej.
Aby karma mokra mogła być uznana za karmę bytową, pełnoporcjową (taką do codziennego karmienia) musi posiadać podstawowe suplementy:
Witamina D3
Tauryna
Siarczan cynku monohydrat
Siarczan magnezu
Jodan wapnia bezwonny
Oraz analizę oscylującą w takich granicach:
Białko 10%
Tłuszcz 5-6%%
Popiół ok 2%
Włókno 0,3%
Wilgotność 80%
Inne składniki karmy np dodatki spiruliny, wyciągów z ziół, algi, dodatkowe witaminy, drożdże browarnicze to już pomysły producentów aby uatrakcyjnić karmę i polepszyć jej skład.

Karmy z ryb bogate są w kwasy omega oraz witaminy A, D, E, B
Karmy z kurczaka to najbardziej przyswajalne karmy, są lekko strawne i bogate w witaminę B.
Karmy z kaczki są bogate w tłuszcz i smakowite, bogate w potas, żelazo, magnez
Karmy z wołowiny, bogactwo żelaza, cynku, selenu i witaminy B12
Karmy z królika, dziczyzna, gęś i cielęcina polecane są dla kotów z nadwagą, bogate w witaminy i aminokwasy. Mięso królika w kwas linolenowy zmniejszający ryzyko chorób serca. Zawierają mało cholesterolu i tłuszczu.
Karmy z indyka bogactwo kwasu foliowego, niacyny, witaminy z grupy B

W sklepach zoologicznych znajdziecie bardzo duży wybór karm suchych i mokrych. Czasem aż tak duży, że wiele osób gubi się, które karmy mają dobry skład a które nie. Cena też w tym nie pomaga bo karmy drogie wcale nie muszą być najwyższej jakości. Kolejna pułapka to kupowanie karmy dużymi pakietami bo cena pakietu jest dużo niższa niż pojedynczej puszki czy saszetki. Znam wielu ludzi, którzy część takiego pakietu musieli oddać komuś bo kot po zjedzeniu kilku karm z określonej firmy lub określonego smaku z apetytem nagle przestał je jeść.
Możemy także sami uatrakcyjnić kotu posiłki, sprawić, że jedzenie będzie przygodą, symulacją polowania.
Można zastosować pewną sztuczkę. Podawać kotu karmę suchą co jakiś czas w innym miejscu i nie koniecznie na podłodze. Kot lubi wysokości, karma na parapecie okna to ciekawe urozmaicenie. Kot będzie musiał wysilić swój węch i poszukać pokarmu lub przysmaku.

Wracając jednak do kupowania karm zachęcam Was do zerknięcia na moją ofertę. Znajdziecie w niej wyłącznie dobre jakościowo karmy, bez wyżej wymienionych polepszaczy. Naturalne i zdrowe. 

sobota, 1 kwietnia 2017

Mokra karma WildCat - test

Od kilku dni moje koty mają okazję testować nowość w Polsce karmę mokrą WildCat dla kotów dorosłych. Obecnie koty jedzą karmę suchą WildCat Etosha i Cheetah i bardzo im smakuje dlatego postanowiłam spróbować wprowadzić im mokry posiłek z tej firmy. Na chwilę obecną testowaliśmy trzy smaki z czterech dostępnych w Polsce. Jeśli karma przyjmie się na rynku zostaną wprowadzone kolejne wersje.
Kilka słów o składzie karmy. Na początku mnie nie zachwycił. Mięsa dużo ale dużo także dodatków owoców i warzyw, które w diecie kota nie grają głównej roli. Na szczęście gdy otworzyłam puszkę okazało się iż tych kawałeczków jest bardzo mało. Karma ma sporo pożytecznych ziół w składzie, spirulinę (wspomagającą odporność) żurawinę i pietruszkę (wspomagają oczyszczanie układu moczowego i chondroityny z glukozamią dla ochrony dróg moczowych oraz stawów), ekstrakt z juki (niweluje przykry zapach odchodów), bioflawonoidy cytrusowe (wpływają korzystnie na układ krwionośny), topinambur (zawiera inulinę i dobrze wpływa na układ pokarmowy)
Karma jest bogata w witaminy co rzadko zdarza się w karmach mokrych.

Witamina A 5000 IU
Witamina D3 300 IU
Witamina E 50 mg
Witamina B1 20 mg
Witamina C, 15 mg
Dwa smaki Bhadra z koniną i Cheetah z indykiem, jagnięciną i łososiem nie zawierają dodatku z kurczaka więc polecane są dla kotów z alergią.
To tylko kilka zalet składu karmy. Jest też niestety minus, mała ilość tauryny.


 Karma sucha WildCat jest bardzo bogata w taurynę dlatego uważam iż podawaniu kotu obu karm razem tworzy idealny posiłek dla naszego pupila. 

Teraz kilka słów o smakowitości karmy.

Jako pierwszą podałam kotom Etoshę wyłącznie z mięsa kurczaka. Karma nie wywołała entuzjazmu. Tylko trzy koty ją jadły, jeden nie chciał nawet spróbować.
Tak wygląda zawartość puszki, pachnie ładnie, w środku jest sporo galaretki. Największym entuzjastą tego smaku był Bezoczek. Wandzia nie dala się skusić nawet na kawałek. Podeszła, powąchała, zakopała łapką i odeszła.


Moje koty są przyzwyczajone do częstych zmian karmy, zawsze testują nowości więc nie bałam się problemów z brzuszkiem. Prawidłowo nową karmę powinno się wprowadzać powoli bo mogą pojawić się u kota biegunki. Odczekałam na wszelki wypadek jeden dzień zanim podałam kolejną puszkę. Niespodzianek w kuwecie nie było a kupka była ładna, zbita i praktycznie bezwonna. 


Druga testowana karma to Cheetah

Wygląda bardzo podobnie, mięso jest troszkę ciemniejsze, pachnie przyjemniej niż Etosha. Wszystkie cztery koty zjadły karmę z entuzjazmem. Na jeden posiłek daję im ok 100g karmy na cztery koty. Do testów koty dostały karmę na talerzyku zamiast w miskach i zrobiło się małe zamieszanie. Koty zaczęły się przepychać dlatego po zrobieniu zdjęć resztę posiłku musiałam przełożyć do misek aby każde dostało swoją porcję.


W kuwecie na drugi dzień także nie było niespodzianek, karma przyjęła się bardzo dobrze. Koty były długo syte. Puszkę opróżniły w dwóch podejściach. Zauważyłam iż bardziej lubią karmę w saszetkach a nie w dużych puszkach ale przy WildCat puszka im nie przeszkadza.  





Kolejnego dnia do testów otworzyłam Bhadrę karmę z koniną. Tego smaku obawiałam się najbardziej ponieważ koty miały okazję próbować karmę z koniny i niestety wszystkie cztery uznały ją za niejadalną. Ku mojemu zaskoczeniu Bhadra okazała się tak samo smakowita jak Cheetah. Zawartość talerzyka ponownie musiała zostać rozdzielona do misek. Karma ma ciemny kolor, pachnie ładnie, ma sporo galaretki. 

 
Zawartość to mielonka i zauważyłam iż koty ją gryzły po kawałku. Wandzia zaczęła od zlizywania galaretki a potem przeszła do gryzienia. Fopka łapczywie pożerała duże kęsy. 
Do testowania został nam smak Karoo, który przyjdzie w dostawie po weekendzie ale już dziś z czystym sumieniem mogę polecić karmę mokrą WildCat kotom niejadkom. Mimo, że to mielonka rożni się składem od wszystkich znanych mielonek, może to sprawia, że smakuje.



środa, 22 marca 2017

Kocie feromony - co to takiego.

Kocie feromony co to takiego? Jak feromony działają na koty? Syntetyczne feromony, co to takiego?

W tym artykule postaram się odpowiedzieć na te pytania i przybliżyć Wam świat kocich zapachów.

Komunikacja zapachowa pełni bardzo ważną rolę w życiu kotów. Koty wydzielą różne zapachy wraz ze śliną, odchodami, moczem oraz przez specjalne gruczoły. W śród tych zapachów znajdują się także feromony. Jest ich kilka rodzajów i nie wszystkie są jeszcze zbadane. Odbiór tych szczególnych zapachów odbywa się w wyjątkowy sposób. Jeśli zauważycie, że Wasz kot unosi górna wargę i ma lekko uchylony pyszczek to znak, że wchłania właśnie feromony wydzielone przez innego kota. Zachowanie takie nazywa się "odruchem flehmena"

Feromony możemy podzielić na: wywoławcze, zapoczątkowujące, modyfikujące i sygnalizujące.
Każdy rodzaj feromonów wpływa na koty inaczej. Część jest stała i np identyfikuje danego osobnika, jego wiek, płeć itp. Inne mają wpływać na kota w danym momencie i są wyzwalane w danych sytuacjach, np u kocicy w rui, kota wystraszonego. Drugi przykład łatwo zaobserwować w lecznicy weterynaryjnej, kot po wejściu do gabinetu bardzo szybko zmienia swoje zachowanie. Gabinet jest przesiąknięty feromonami "strachu", wydzielane są one z gruczołów na łapach kota a dokładnie na dużej poduszce. Zapach ten sygnalizuje innym kotom iż powinny unikać tego miejsca.
Zapach wydzielany przez kocie łapy w połączeniu z zachowaniem kota (drapanie powierzchni) jest też znakiem terytorialnym i także ostrzegawczym ale jest odbierany inaczej niż ten pozostawiony w gabinecie.
Tu dochodzimy do kolejnej ważnej sprawy. Feromony bardzo często współgrają z zachowaniem kota i działają na drugiego kota wraz z bodźcami wizualnymi, dotykowymi i dźwiękowymi. 
Kot ocierający się o przedmioty nie tylko zostawia na nich swoje feromony ale wysyła określone sygnały sposobem poruszania się innym obserwującym go osobnikom.

Ocieranie się pyszczkiem ma kilka znaczeń. Jedno z nich to organizowanie przestrzeni, znaczenie przedmiotów bezpiecznych i własnego terenu. Kolejne u samców nie kastrowanych u których można zauważyć bardzo duże policzki (u kastratów ta funkcja zanika) to znaczenie terenu gdzie bywają kocice w rui aby zostawić swój erotyczny, samczy zapach. I jest jeszcze inna funkcja feromonów policzkowych, którą koty zostawiają na sobie podczas ocierania się. W taki sposób koty dogadują się w sprawach terytorialnych, oznaczają przeciwnika lub sojusznika, pozycję w kociej hierarchii.
Kolejne źródło wydzielania feromonów to okolice odbytowe. Jest to kompleks gruczołów łojowych i potowych. Są to gruczoły nadogonowe (zwane fiołkowymi), gruczoły odbytowe i gruczoły okołoodbytowe. Z nich feromony dostają się do moczu i odchodów.
Działanie tych feromonów znacie pewnie najlepiej, szczególnie posiadacze kotów nie kastrowanych.
Kot w charakterystyczny sposób podnosi ogon i obsikuje pionowe powierzchnie niewielką ilością bardzo cuchnącego moczu. Zostawia on w ten sposób wyraźny ślad dla innych kocurów, że to jego teren i dla kocic, że jest dojrzałym samcem i zaprasza na swoje terytorium. Nie kastrowane kocice podczas rui także znaczą teren moczem. Oznajmiają tym iż są płodne i gotowe do rozrodu. Substancja odpowiedzialna za ostry i nieprzyjemny zapach moczu kocurów nazywa się Felinina i jest to aminokwas. Za jego poziom w moczu odpowiada testosteron.
synteryczne feromony kocieBardzo ważnym gruczołem wydzielających feromony jest gruczoł sutkowy u kocic. Znajduje się on na listwie mlecznej i w bruździe miedzy listwami. Wydzielą się tam feromony kojące, które maja na celu uspokoić młode kocięta ale działają także na koty dorosłe. Te feromony wytwarza wyłącznie kocica karmiąca. Z moich obserwacji koty bardzo długo pamiętają ten zapach a może nawet są w stanie go na chwilę odtworzyć. Nie raz spotkałam się z kotem ugniatającym i "ciumkającym" miękki koc. Kot wydaje z siebie w tym czasie głębokie mruczenie i jest bardzo zrelaksowany. Dokładnie tak samo zachowują się kocięta przy matce, ssąc ją lub wtulając się w jej futro nasączone feromonami.  

Feromony syntetyczne.
Na rynku można kupić sztucznie wytworzone feromony. Działanie sztucznych feromonów jest o wiele mniej efektywne a może nawet i znikome bo nie są one poparte wizualnymi czy też dotykowymi wrażeniami.
Na różnych forach spotkałam się z pytaniami co zrobić gdy mamy konflikt pomiędzy dwoma kotami w domu. Najczęściej padała odpowiedź: kup sztuczne feromony. Musimy być świadomi, że sztuczne feromony nie zawsze będą działać bo powinno im towarzyszyć wzajemne ocieranie się, obserwowanie rywala. Należy je także odpowiednio dobrać.

Na rynku są dwa rodzaje sztucznych feromonów. 
Feromony policzkowe zwane frakcją F3 czyli feromony zostawiane na przedmiotach celem organizacji przestrzeni, oznakowanie przedmiotów bezpiecznych jest to feromon zapobiegający drapaniu przedmiotów celem zaznaczenia i znaczenia terenu moczem. Są to feromony Feliway. Feromony w składzie mają walerianę, która ma działać uspokajająca, relaksująco ale roślina ta, podobnie jak kocimiętka nie działa na wszystkie koty.
Feromony policzkowe F4 czyli takie, które koty zostawiają ocierając się o siebie, znacząc sojuszników. Feromony mają za zadanie złagodzić konflikty miedzy kotami ale tak jak pisałam wyżej do pełnego sukcesu potrzebne są także wrażenia wizualne i dotykowe. Feromony te nazywają się Felifriend.

Nie ma jednoznacznych wyników badań, że sztuczne feromony działają. Wielu opiekunów twierdzi, że tak ale często chwalą produkt, który nie jest przeznaczony do danego problemu. Genezą takich oświadczeń może być także zachowanie tych opiekunów. Koty są bardzo wyczulone na zmiany naszego nastroju. Jeśli stresuje nas dana sytuacja (np. konflikt dwóch kotów) i staramy się w nią ingerować, koty to czują. Gdy zastosujemy polecane sztuczne feromony nasze zachowanie się zmienia, uważamy, że mamy lekarstwo na konflikt i przestajemy poświęcać mu uwagę i koty to także czują. Często bywa tak, że w tym czasie same się dogadają bez naszej interwencji a my myślimy, że pomogły feromony (którymi są często Feliway czyli o całkiem innym zastosowaniu) Sztuczne feromony są sporym wydatkiem więc warto się dobrze zastanowić czy w danym przypadku zadziałają. Feromono-terapia jest obecnie bardzo popularną metodą behawioralną.

wtorek, 7 lutego 2017

Co kryje się w przysmakach dla psów

Czy wiesz, z czego są robione przysmaki dla psów?

Przysmaki dla psów to prawdziwa gratka dla naszych pupili, zaspokajają ich instynktowną potrzebę gryzienia i żucia oraz dostarcza im składników mineralnych. Kupując naszemu psiakowi przysmak lub gryzak, cieszymy się, że sprawiany mu radość i dbamy jednocześnie o jego zdrowie, jednak nie zawsze tak jest, ponieważ niektóre tego typu smakołyki mogą być szkodliwe dla naszego zwierzaka. Jakie? Zapraszam do tekstu poniżej.
Rodzaje psich przysmaków
Wśród psich przysmaków możemy wyróżnić na przykład mięsne przysmaki, kości, psie ciasteczka i suszone mięso. Każdy z nich różni się od siebie zarówno składem, jak i formą. 
Suszone mięso – to suszone kawałki mięsa, mogą być wołowe, wieprzowe, drobiowe lub z dziczyzny i posiadają bardzo różny kształt i rozmiary. Na ogół kupuje się je w kawałkach. Są dodatkowym źródłem białka, gryzienie wspiera usuwanie nalotu na zębach.
 
Kości – jak nazwa wskazuje, są to suszone kawałki kości, które są nie tylko źródłem składników mineralnych, także ich gryzienie ma dobry wpływ na stan zębów i dziąseł psa. Osobiście odradzam kupno kości wędzonych dla psiaków, ponieważ są one na ogół sztucznie barwione i ulepszane środkami chemicznymi, dla uzyskania odpowiedniego smaku, co z samym wędzeniem nie ma za wiele wspólnego.
Psie ciasteczka i przekąski – czyli psie przysmaki zróżnicowane pod względem smaku, kształtu i zawartości, w formie ciastek, kostek, paluszków itp. Najczęściej są one źródłem dodatkowych węglowodanów. Warto sprawdzać skład bo jeśli pies jest uczulony na gluten należy wybierać produkty bezglutenowe. Często znajdziemy także przysmaki dentystyczne, które dbają o zęby psa i neutralizują przykry zapach z pyska.
Gryzaki ze skóry – są to zazwyczaj gryzaki z suszonej skóry dla psa. Ale są też gryzaki ze sprasowanej skóry, kolorowe i fantazyjnie pozakręcane i przed tym gryzakiem chcę Was ostrzec.
Gryzaki z poroży jelenia – czyli w pełni organiczne gryzaki produkowane z porzuconego przez jelenie poroża. Doskonale rozładowują emocje.
Jakie są korzyści z psich gryzaków?
Wzbogacenie psiej diety w różnego rodzaju przysmaki niesie wiele korzyści dla naszych pupili. Po pierwsze w przysmakach znajdują się cenne składniki mineralne i witaminy, które dobrze wpłyną na zdrowie i wygląd naszego psa. Na rynku znajdziemy przysmaki o różnych właściwościach, poprawiające wygląd sierści, z wapniem wzmacniające kości, z witaminami oraz takie, które korzystnie wpływają na uzębienie psa. I tutaj na chwilę się zatrzymamy. Żucie jest instynktowną potrzebą każdego psa, ma na celu po pierwsze ukojenie emocji zwierzęcia oraz po drugie zadbanie o stan jego dziąseł i zębów, pomaga na przykład usunąć kamień nazębny. Zarówno naturalne, jak i suszone gryzaki dla psa umożliwiają zaspokojenie tej potrzeby. No i najważniejszą zaletą gryzaków dla psa jest to, że ich żucie po prostu sprawia naszym czworonogą niebywałą przyjemność. Naturalne gryzaki dla psa doskonale sprawdzą się również, jako nagroda podczas tresury psiaka i są rekomendowane przez większość psich trenerów.
Jak wybierać gryzaki dla psa?
Wybierając naturalne gryzaki dla psa, warto zwrócić uwagę na kilka aspektów. Po pierwsze, jaki mają one skład, pozwala to na kontrolowanie diety psa oraz wyeliminowanie z niej alergicznych substancji. Chcąc sprawić twojemu pupilowi przysmak lub gryzak wiedz, że ten musi być dopasowany do wielkości zwierzęcia. Jeżeli suszony gryzak dla psa jest za duży, nasz pupil będzie miał trudności w gryzieniu go, będzie to dla niego męczące i zamiast koić jego uczucia, będą wywoływać irytację, która może sprawić, że pies będzie niespokojny lub za bardzo pobudzony. Kiedy naturalny gryzak dla psa z kolei jest zbyt mały, istnieje niebezpieczeństwo, że pies połknie gryzak, który może utknąć w jego przełyku. Jak wybrać rozmiar gryzaka dla psa? To proste, większość z nich jest opisana na opakowaniach przez producentów, a jeżeli nie można zapytać o to osobę, która sprzedaje nam przysmak. 
 
Co szkodliwego mogą zawierać suszone gryzaki dla psa?
Wybierając suszone gryzaki dla psa z prasowanej skóry, należy też wiedzieć, że większość z nich to odpady z przemysłu garbarskiego, a nie mięsnego, jakie to ma znaczenie? Otóż duże, ponieważ skóra taka jest poddawana wielu chemicznym zabiegom, które mogą powodować, że takie gryzaki dla psa będą zawierać szkodliwe substancje, które mogą nawet zabić naszego czworonoga! Skóra w tych gryzakach jest poddawana chemicznej obróbce, potem rozwarstwiana, barwiona, prasowana i sklejana. Takie niepokojące informację podane zostały po przeprowadzeniu kontroli gryzaków dla psa w sklepach, dlatego też przed zakupem warto się dowiedzieć, skąd jest i jaki ma skład taki gryzak dla psa. Ostrzegam przed gryzakami bez metek, kolorowanymi oraz klejonymi toksycznymi klejami

Na rynku znajdziemy także gumowe i plastikowe gryzaki. Zabawki te nie wnoszą żadnych wartości odżywczych mają za zadanie rozładować emocje i zająć psa na jakiś czas. Tu także należy uważać na jakość i tworzywo z jakiego zabawka jest wykonana aby pies nie zadławił się odgryzioną częścią. 
 
Zalety gryzaków z poroży jelenia
Alternatywą dla sztucznych gryzaków i różnych suszonych gryzaków dla psa są gryzaki z poroża jelenia. Gryzaki te są produkowane tylko z poroża, które jest samoistnie porzucane przez jelenie, są w pełni naturalne, a dzięki temu również w pełni bezpieczne dla psiaków. Jakie są inne zalety gryzaków z poroży jelenia? Otóż gryzaki te mają bardzo dobry wpływ na psie zęby, ich żucie i gryzienie doskonale pomaga usunąć nalot na zębach. Gryzaki z poroża jelenia mają zapach, który bardzo lubią psy, dzięki czemu ich gryzienie jest dla naszych zwierzaków prawdziwą gratką. Taki gryzak potrafi psa zająć na kilkadziesiąt minut. Aby był jednak dla psa frajdą, trzeba dobrze dobrać rozmiar do wielkości psa i jego pyska. Podając je zwierzakowi, zaobserwujmy, czy pies tylko obgryza gryzak, czy próbuje go przegryźć w połowie, ponieważ wtedy może połknąć część gryzaka z poroża jelenia, a to może być dla niego niebezpieczne.