Szukaj na tym blogu

wtorek, 27 stycznia 2026

Scieńczone ściany jelit u kota.

Kot robi kupę codziennie… a jelita i tak mogą mieć problem

Przez długi czas myślałam, że skoro kot robi kupę regularnie, to z jelitami wszystko musi być w porządku. W końcu brak zaparć, brak biegunek - brzmi jak zdrowie, prawda?

Nie do końca.

U mojego kota kał był zawsze suchy, od jakiegoś czasu zaczął pojawiać się w postaci twardych kulek. Do tego zdarzały się wymioty zaraz po jedzeniu. Mimo że defekacja była codzienna, coś ewidentnie nie grało. Padła diagnoza o zakłaczeniu i lekarz kazał zmienić trawę (podawaną na kłaczki) na proszek z błonnikiem. Niestety problem nie został rozwiązany a nawet się pogorszył bo kot zaczął wymiotować częściej. Kolejna konsultacja u innego lekarza nic nie pomogła. 

Postanowiłam zrobić kotu badania profilaktyczne i USG u gastrologa bo "zwykły" lekarz weterynarii sobie nie radził i nie widział przyczyny wymiotów. Badania krwi i biochemia u kota jest idealne. 

 Dopiero specjalistyczne badanie USG pokazało sedno problemu: za cienkie ściany jelita. Ścieńczenie jelit. 

I tu poruszę temat, o którym mówi się zdecydowanie za rzadko.

To nie zawsze są „zaparcia” ani IBD

Cienkie ściany jelita to nie to samo, co klasyczne zaparcia czy IBD (nieswoiste zapalenie jelit).
W tym przypadku:

  • jelita zachowują perystaltykę

  • kot robi kupę regularnie

  • nie ma typowych objawów zapalenia, badania krwi są idealne 

    USG jelit u kota

Problem leży gdzie indziej.

Takie jelito jest po prostu delikatniejsze i słabsze strukturalnie. Ma tendencję do:

  • zbyt intensywnego odciągania wody z treści jelitowej

  • tworzenia zbyt suchego, zbitego kału

Efekt? Kał wychodzi, ale kosztem komfortu jelit. Podrażnione jelita wywołują wymioty.

Dlaczego dieta ma tu kluczowe znaczenie

Przy cienkich ścianach jelita ogromne znaczenie ma to, czym karmimy kota.

Najczęstsze błędy, które pogarszają ten stan:

  • sucha karma

  • bardzo niskotłuszczowa dieta

  • karmy z niską wilgotnością i dużą ilością wapnia

Dla takiego jelita to za dużo. Treść jelitowa robi się twarda, sucha, a jelito - zamiast ją sprawnie przesuwać - jeszcze bardziej odciąga z niej wodę.

I koło się zamyka.

Z powodu choroby mojej Koci koty dostawały to samo. Karmę o niskim tłuszczu. Okazało się, że dla mojego kota z przypadłością za cienkich ścian jelit ta dieta jest nieodpowiednia. 

Czy da się sprawić, żeby jelita mojego kota nie były źródłem problemów?

Czego nie da się zrobić

  • „pogrubić” ścian jelita lekami

  • cofnąć zmian strukturalnych w 100%

  • sprawić, że jelito zacznie tolerować wszystko     


Co jest możliwe:

  • wyciszyć nadreaktywność jelita

  • poprawić komfort trawienia

  • uzyskać prawidłowy, miękki kał bez stałej farmakologii

  • zlikwidować wymioty po jedzeniu.

 W przypadku mojego kota lekarz zalecił laktulozę oraz preparat osłonowy na przewód pokarmowy. Ale ważne jest jedno: laktuloza nie jest w tym wypadku „na zaparcia”. Jest po to, żeby:

  • zatrzymać wodę w kale

  • odciążyć jelito

  • zapobiec dalszemu wysuszaniu mas kałowych

To wsparcie, a nie rozwiązanie przyczyny. Bez zmiany diety laktuloza staje się tylko protezą.

Dieta (to absolutnie kluczowe)

Jelita z cienką ścianą:

  • nie wybaczają błędów żywieniowych (szkoda, że nie widziałam wcześniej, że mój kot ma taką przypadłość)

  • ale bardzo dobrze reagują na dietę „szytą pod nie”

Często po kilku tygodniach:

  • kał się normalizuje

  • jelito przestaje „ciągnąć” wodę

  • objawy cofają się bez leków

Czas

To nie jest kwestia dni.
Jelita potrzebują tygodni, czasem miesięcy i stabilności (bez ciągłych zmian karmy)

Cienkie ściany jelita to nie wyrok, tylko informacja: „to jelito potrzebuje innego traktowania”.
Jeśli je dostanie - potrafi odwdzięczyć się stabilnością. 

Jeśli Twój kot:

  • robi twarde kulki

  • ma suchy kał mimo mokrej karmy

  • wymiotuje po jedzeniu

  • pije mało wody

to warto spojrzeć głębiej niż tylko na częstotliwość wypróżnień.

Czasem problemem nie jest „czy kot robi kupę”, tylko jak jego jelita muszą się przy tym męczyć.

Mój kot jest przykładem na to iż badania USG są bardzo ważne przy diagnozie. Badania wykonane przez specjalistę a nie "osiedlowego weterynarza", który nie widział nic podczas badania bo się na tym nie zna...

 

czwartek, 19 czerwca 2025

Mój kot i guz tarczycy.

Zbieram obecnie kolejne doświadczenia, tym razem mam styczność z guzem tarczycy. 

Nadczynność tarczycy u kota była dla mnie zagadnieniem dość abstrakcyjnym, dopóki nie spotkałam się z nim twarzą w twarz. Wszystko zaczęło się od subtelnych zmian, które początkowo przypisywałam wiekowi mojej kotki. Zauważyłam jakiś czas temu, że kotka zaczęła posikiwać po za kuwetą ale tylko w nocy i zawsze w to samo miejsce. Do tego doszła wzmożona aktywność, szczególnie głośna wokalizacja i niestety towarzyszyła temu również nerwowość a także większa lękliwość. Kotka zaczęła dużo więcej pić. W pod koniec 2024 roku próbowałam pierwszy raz ją zdiagnozować. Niestety diagnoza była błędna i kotka była leczona na zapalenie pęcherza. Posikiwanie nie ustąpiło a dodatkowo doszły wymioty i luźne stolce. Zaczęłam podejrzewać zapalenie trzustki i z takim podejrzeniem udałam się do innego lekarza. Niestety tu także błędnie została zdiagnozowana i leczona na zapalenie żołądka. W między czasie wykryłam zakażenie pierwotniakiem Giardia Lamblia o którym napisałam post.

Po leczeniu pierwotniaka przez kilka tygodni obserwowałam objawy, aż postanowiłam, że czas skonsultować je z kolejnym lekarzem weterynarii. Diagnoza, była nieco szokująca: nadczynność tarczycy, spowodowana guzem. Brzmiało to groźnie ale odpowiednie leczenie może znacząco poprawić komfort życia mojej Szarej Koci. 

Badanie kota

Nadczynność tarczycy u kotów jest stosunkowo częstą przypadłością, szczególnie u starszych zwierząt. Charakteryzuje się nadmiernym wydzielaniem hormonów tarczycy, najczęściej w wyniku łagodnego guza tarczycy. Typowe objawy, które zaobserwowałam u Szarej, to: nadpobudliwość, nadmierne pragnienie i częste oddawanie moczu (także po za kuwetą). Niektóre koty mogą wykazywać także przyspieszony rytm serca (u mojego kota ten objaw nie występował) oraz wymioty lub biegunki. Objawem typowym przy tej chorobie jest duża utrata wagi mimo dobrego apetytu. Moja kocica cały czas ma stabilną wagę i niestety lekką otyłość.

Podczas wizyty u weterynarza wykonaliśmy badania krwi, które jednoznacznie potwierdziły diagnozę. Poziom hormonów tarczycowych T4 był zdecydowanie zbyt wysoki – aż 12,2 µg/dl, przy normie 1,0–4,0 µg/dl. Następnym krokiem było badanie ultrasonograficzne, które wykazało guz zajmujący cały prawy płat tarczycy.

Opcje leczenia, które przedstawił mi lekarz, były dwie: farmakologiczne i chirurgiczne. Każda z nich miała swoje zalety i wady, więc musiałam dokonać świadomego wyboru. Po długiej rozmowie zdecydowałam się na operację usunięcia guza.

Na początku przez około 10 dni kotka dostawała lek hamujący wydzielanie hormonów aby ją ustabilizować przed operacją. 

usg tarczycy u kota

Operacja przebiegła pomyślnie, choć przyznaję, że był to dla mnie niezwykle stresujący czas i mogę się tylko domyślić, że dla kota jeszcze większy. Pierwsze dni po zabiegu wymagają szczególnej troski – uważnie obserwuję każdą reakcję Szarej. Na chwilę obecną czekam jeszcze na wyniki histopatologiczne, które dadzą mi pełniejszy obraz sytuacji. Nie wiem również, czy drugi płat tarczycy podjął prawidłową pracę – kontrola zaplanowana jest dopiero za tydzień.

Szara jest dopiero drugi dzień po operacji. Widzę jednak, że z każdym dniem nabiera sił i od kiedy zaczęłam leczenie przestała posikiwać. Kluczowe jest teraz zapewnienie jej odpowiedniej opieki i spokojnego otoczenia, aby rekonwalescencja przebiegła bez komplikacji. Muszę pilnować aby mój Tutuś jej nie atakował. Niestety po zabiegu kot mam problem z identyfikacją koleżanki. Kotka ma inny zapach a wygolona szyja sprawia, że wygląda inaczej (teraz ma olbrzymią białą kryzę pod szyją)

W całym tym procesie najważniejsze okazało się dokładne obserwowanie mojej Koci i drążenie tematu diagnozy. Nadczynność tarczycy nie musi oznaczać poważnych problemów, jeśli tylko zareagujemy odpowiednio wcześnie i podejmiemy właściwe leczenie.

Cieszę się, że w końcu trafiłam na kompetentnego lekarza, który przeprowadził porządny wywiad, poskładał objawy, zlecił odpowiednie badania a na końcu poprawnie zdiagnozował chorobę. 

Rana po operacji guza tarczycy.

Jeśli więc zauważysz podobne objawy u swojego kota, nie zwlekaj z wizytą u weterynarza. Nie poddawaj się jeśli diagnostyka jest trudna i długa bo jak widać na moim przykładzie kolejny raz trafiłam do lekarzy, którzy z poważniejszym problemem niż odrobaczenie kota sobie nie radzą. Im szybciej postawiona diagnoza, tym większa szansa na szybki powrót do zdrowia i szczęśliwe, długie życie Twojego kota.

piątek, 16 maja 2025

Bezpieczeństwo kota w domu.

Każdy, kto ma kota, doskonale wie, jak bardzo nasze pupile lubią eksplorować każdy zakątek domu. Z mojego doświadczenia wiem, że nawet najbardziej niewinne miejsca mogą kryć zagrożenia. Dlatego dzisiaj chcę się podzielić tym, jak zadbałam o bezpieczeństwo moich kotów w domu.

Okna i balkony

Moje koty są niewychodzące ale są bardzo ciekawe tego co dzieje się na świeżym powietrzu. Kilka lat temu pozwoliłam wyjść kotu na parapet okna i o mało nie dostałam zawału gdy mój kot 


niespodziewanie zeskoczył z parapetu i pobiegł za ptakiem. Okno było na parterze i nic mu się nie stało ale od tamtej pory wszystkie okna do których mają dostęp koty zabezpieczyłam specjalnymi siatkami a okna uchylne mają do tego specjalne osłony. Na temat okna uchylnego napisałam osobny post Zespół uchylnego okna. Podobnie z parapetem, siatkę zamontowałam tak aby mogły wychodzić na zewnętrzny parapet. Do tego nadaje się wzmocniona drutem siatka. Warto inwestować w solidne i trwałe materiały, które wytrzymają nawet najbardziej energiczne harce naszych czworonogów i nie zniszczą się po jednym sezonie. Należy też pamiętać aby co roku na wiosnę sprawdzić stan siatki jeśli nie zdejmujemy jej na zimę.

Toksyczne rośliny

Uwielbiam rośliny doniczkowe i miałam ich sporo, zanim zamieszkały ze mną koty. Niestety, szybko dowiedziałam się, że wiele popularnych roślin domowych może być toksycznych. Aby uniknąć ryzyka zatrucia, zdecydowałam się na selekcję roślin bezpiecznych dla zwierząt. Mam też kilka sztucznych roślin. Wiosna kojarzy nam się z tulipanami, żonkilami. Niestety kwiaty cięte także są toksyczne. Wszelkie kwiaty cebulowe w tym właśnie tulipany. W zimie, szczególnie w okresie bożonarodzeniowym w domach pojawia się Gwiazda Betlejemska i Jemioła. Niestety one też są toksyczne dla kotów.

Chemikalia i detergenty

Koty są ciekawskie i mogą przypadkiem natrafić na środki czystości. Wszystkie detergenty i chemikalia przechowuję w szafkach, do których mój kot nie ma dostępu, a najlepiej zamykanych na klucz lub specjalne zabezpieczenia. Wybieram też detergenty oznaczone jako bezpieczne dla zwierząt (szczególnie te do mycia podłóg). Pamiętajcie, że chlor jest zabójczy dla kotów i już jedna mała kropla może zabić kota. Używam środków z chlorem ale w postaci kolorowego żelu. W razie przypadkowego nachlapania łatwo go zauważyć. Kot mojej koleżanki wdepnął w rozlany detergent z chlorem. Potem wylizał łapkę i ledwo udało się go uratować. Objawy zatrucia to między innymi: zesztywnienie mięśni, bezwolne oddanie moczu, poparzenie języka i gardła kota. Dobrze, że moja znajoma zareagowała natychmiast i zawiozła kota do lekarza.

Kable, nitki i drobne przedmioty.

Wszystkie kable, które mogą zachęcać do gryzienia, starannie zabezpieczyłam specjalnymi osłonkami. Szczególnie małe koty lubią podgryzać kable. Małe przedmioty, jak gumki do włosów czy spinacze, są zawsze zamykane w szufladach. Jeden z moich kotów bardzo lubi zjadać tasiemki, sznurki, gumki. Muszę tego bardzo pilnować. Taką sytuację także opisałam w poście Kot zjadł sznurek.

Pralka, kanapa i inne schowki. 

Koty bardzo lubią wchodzić w ciasne miejsca. Pamiętajcie aby sprawdzić wnętrze pralki zanim ją uruchomicie. Kot potrafi niepostrzeżenie wskoczyć do wnętrza wersalki, trzeba uważać aby go nie przygnieść. Koty lubią wchodzić do szafy, trzeba pamiętać aby sprawdzić to przed zamknięciem drzwi bo o ile nie zagraża to ich życiu to może przysporzyć nam sprzątania i prania.

Mam nadzieję, że moje doświadczenia pomogą Wam stworzyć bezpieczny dom dla Waszych kotów. Pamiętajcie, że lepiej zapobiegać, niż potem stresować się wizytami u weterynarza!

A Wy, macie jakieś swoje patenty na bezpieczeństwo kota w domu? Podzielcie się nimi w komentarzach!


poniedziałek, 12 maja 2025

Zakażenie pierwotniakiem Giardia lamblia – moje doświadczenia.

Odkąd zajmuję się kotami, miałam okazję zetknąć się z wieloma pasożytami, ale Giardia lamblia zdecydowanie należy do tych, które potrafią spędzić sen z powiek – zarówno opiekunowi, jak i weterynarzowi. Chciałabym dziś opisać moje osobiste doświadczenia z tym pierwotniakiem, bo wiem, że wielu opiekunów boryka się z podobnym problemem, często nawet nie wiedząc, że za uporczywą biegunką u kota stoi właśnie giardia.

Jak to się zaczęło?

Pierwszy raz zetknęłam się z giardią, kiedy do mojego domu tymczasowego trafił mały, zabiedzony kotek z interwencji. Miał ledwo dwa miesiące, był wychudzony i cierpiał na przewlekłą biegunkę o bardzo nieprzyjemnym zapachu. Początkowo myślałam, że to typowe zaburzenia pokarmowe po zmianie diety – klasyka u kociąt z trudną przeszłością. Jednak mimo lekkostrawnego jedzenia i leków osłonowych, stan się nie poprawiał. Minęło kilka lat i tym razem problem dotknął moje domowe, nie wychodzące koty. Zauważyłam dziwne objawy u jednego kota (wymioty żółcią, brak apetytu, osowiałość), zrobiłam mu podstawowe badania, które wyszły dobrze. 

Zaczęłam myśleć, że koty coś zjadły co im zaszkodziło, czytając różna wpisy w internecie zaczęłam się zastanawiać czy to nie karma spowodowała problemy. Objawy pojawiały się i ustępowały po kilku dniach. Potem po kilku dniach wracały. Zrobiłam badania także drugiemu kotu.

Zauważyłam w wynikach, że eozynofile są podwyższone co może wskazywać na pasożyty. Postanowiłam zbadać kał na obecność pasożytów.

Trzy dni zbierałam próbki kału (zebrane trzymałam w lodówce) i zleciłam badanie. Podstawowe na pasożyty i specjalne na Giardia.

Diagnoza – czyli gdzie czai się problem

Dopiero po wykonaniu specjalistycznych badań kału – konkretnie testu Elisa – wyszło, że mamy do czynienia z Giardia lamblia. To pierwotniak, który bardzo łatwo się przenosi, zwłaszcza w miejscach, gdzie koty mają ze sobą częsty kontakt – jak schroniska, domy tymczasowe czy hodowle. Zanieczyszczona woda, kontakt z zainfekowanymi odchodami, a nawet miska mogą być źródłem zakażenia. Moje koty nie wychodzą i można pomyśleć, że nie powinno dojść do zakażenia. Nic bardziej mylnego. Pierwotniaka można przynieść do domu na podeszwach butów. Pasożyt jest bardzo odporny i bardzo długo może przebywać po za ustrojem kota. Prawdopodobnie ktoś z domowników wdepnął w odchody kota lub psa i potem wszedł do mieszkania. Jeśli kot wdepnął w ślad po bucie a potem wylizał łapkę mogło dojść do zarażenia.

Leczenie – cierpliwość i konsekwencja

Najskuteczniejszym lekiem okazał się u nas metronidazol w tabletce. Niestety jest to bardzo gorzki lek. Przekonałam się o tym podając go mojemu kocurkowi. Nie udało mi się idealnie podać tabletki i kot ją wypluł jednocześnie strasznie się spienił. Zaczął się koszmar z podaniem tabletki, kot stał się agresywny i mocno mnie pokaleczył. Z podaniem leku u kocicy nie było problemu.

 Bardzo ważne było równoczesne leczenie wszystkich kotów w domu dlatego postanowiłam tabletkę rozgnieść w moździerzu a następnie wsypać ją do żelowej kapsułki po probiotyku. To był strzał w dziesiątkę. Oba koty dostały lek przez 7 dni.

Do tego musiałam codziennie czyścić kuwety i wyparzać je wrzątkiem z dodatkiem domestosa (uwaga bo jest bardzo trujący dla kotów). Wsypywałam troszkę żwirku i codzienni całość wyrzucałam. Kocyki i legowiska wyprałam w wysokiej temperaturze. To była naprawdę żmudna walka, ale warto było. Po tygodniu leczenia zrobiłam przerwę i wykonałam ponownie badanie kału. Wyniki były negatywne. Udało się!!

Co warto zapamiętać?

  • Uporczywa biegunka, wymioty bez przyczyny, przelewanie w brzuchu kota, powinny zwrócić naszą uwagę, że coś jest nie tak.

  • Nie każde laboratorium wykryje giardię – warto zrobić testy antygenowe.

  • Leczenie musi być kompleksowe – leki, higiena i izolacja to podstawa.

  • Nawet po ustąpieniu objawów, należy powtórzyć badanie kału po kilku tygodniach.

Moje przemyślenia

Z własnego doświadczenia wiem, że często szukamy przyczyny nie tam gdzie ona jest. Spotkałam na swojej drodze kilku klientów, którzy za moją radą zbadali kał i okazało się, że powodem biegunki nie była karma a pasożyt. Ja też na początku miałam wątpliwości. Wyparcie (nie możliwe, przecież koty nie wychodzą), dezinformacja (wiele osób mówi o zatruciach karmą).

Zakażenie Giardia lamblia może wyglądać niepozornie (czasem objawy nie są oczywiste), ale jego leczenie wymaga naprawdę dużej uwagi. Dzięki tej sytuacji nauczyłam się, jak ważne są profilaktyka, szybka diagnoza i współpraca z zaufanym weterynarzem. Jeśli podejrzewasz, że Twój kot może być nosicielem giardii – nie zwlekaj. Im szybciej podejmiesz leczenie, tym mniejsze ryzyko nawrotu i zarażenia innych zwierząt.

Jeśli masz pytania lub przechodziłaś/łeś podobną sytuację – napisz do mnie! Wiem, jak bardzo potrzebne jest wsparcie i sprawdzone porady w takich chwilach.

czwartek, 28 września 2023

Fishing cat - kot kochający wodę.

 Koty to stworzenia o niezwykłej różnorodności gatunkowej, każdy z nich niesie ze sobą unikalne cechy i charakteryzuje się własnymi zainteresowaniami. Dziś opowiem Wam o jednym z mniej znanych gatunków kota, który swoją fascynację wodą wyniósł na wyższy poziom - Kot centkowany (Prionailurus viverrinus) , zwyczajowo nazywanemu "Fish cat" lub po polsku "Taraj" W języku bengalskim "Rybny tygrys"

W porównaniu do kota domowego jest większy, jego waga to ok 8 kg, charakteryzuje się też krótszym, pręgowanym ogonem niż koty domowe i bardziej krępą budową ciała, pyszczek jest skrócony i uwieńczony różowym nosem. Fish cat ma małe okrągłe uszy. Kolor futra jest szary przechodzący w beżowy i pokryty czarnymi prążkami. Koty te używają fibrysów aby precyzyjnie namierzyć położenie ryby pod wodą. W naturze kot ten bytuje na terenach bagnistych, namorzynowych, na brzegach rzek w lasach tropikalnych południowej i południowo-wschodniej Azji. Jego łapki mają błonę między palcami, która ułatwia kotu pływanie (nie jest to jednak o wiele większa błona niż u innych podobnych gatunków). Szorstka sierść jest także przystosowana do życia na terenach wodnych. Wierzchnia warstwa nie przepuszcza wody, dzięki temu nie dociera ona do podszerstka ani skóry. Pazury i zęby kota są przystosowane do chwytania, cięcia i miażdżenia ofiar. Ten kot tak jak inne zjada zdobycz w całości. Miażdży kości w trakcie połykania.            

Kot fish cat


Koty te najlepiej czują się w wodzie, doskonale nurkują ale potrafią także wspinać się na drzewa, szybko biegać i skakać na duże odległości. 

Dieta tego kota jest bardzo różnorodna to nie tylko ryby, nie pogardzą ssakiem, jaszczurką, żabą a nawet krabem. Czasami polują także na jagnięta.

Podstawową techniką łowiecką Fish cata jest cierpliwe wyczekiwanie na brzegu lub w płytkiej wodzie na pojawienie się zdobyczy. Gdy ta się pojawi, kot atakuje błyskawicznie, biorąc silny zamach łapą i wymierzając celny cios bądź łapiąc ofiarę w obie przednie łapy zakończone ostrymi pazurami, które są częściowo odsłonięte. Czasem brodzą w poszukiwaniu żab czy skorupiaków, ale również polują aktywnie – płyną za rybą, po czym zanurzają się i chwytają ją pod wodą. Na płyciznach z kolei często ogłuszają ryby ciosami przednich łap bądź wyrzucają je z wody szybkim ruchem.

Taraj żyje w pojedynkę. Terytorium sama to ok 16-22 km u samic to tylko 4-6 km. W pary łączy się tylko w porze godowej. Gniazdo buduje w szczelinach skalnych lub zajmuje puste nory po innych ssakach. Ciąża u kotki trwa ok 60-70 dni a młode pozostają przy matce nawet do 8 miesiąca życia. Stałe pokarmy zaczynają jeść w wieku ok 2 miesięcy ale matka odstawia je od piersi dopiero gdy osiągną 6 miesięcy. Kot w wieku 10 miesięcy jest już całkowicie samodzielny. Odgłosy kota dorosłego przypominają ludzki chichot.

Koty te są pod ścisłą ochroną i obecnie są programy hodowlane mające na celu odbudowę gatunku. W ogrodach zoologicznych koty te żyją do ok 10 lat. Na wolności znacznie krócej. W większości informacje o tym gatunku pochodzą z obserwacji ich życia w niewoli. W środowisku naturalnym bardzo ciężko jest je zaobserwować. Udało się to pewnemu studentowi w Indiach. Obserwował polowanie Tarana w nocy przez 5h.

Ciekawostką jest to iż Fish cat jest narodowym zwierzęciem Bengalu Zachodniego ale przez rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na temat polowania kota na ptactwo domowe, psy a także dzieci zaczęto go tępić. Obecnie podstępująca w zastraszającym tempie degradacja ich naturalnego środowiska, terenów podmokłych, namorzynów przyczynia się drastycznie do spadku ich liczebności.

w naturze bytuje na terenach namorzynowych, wzdłuż brzegów rzek, strumieni i jezior, na trzęsawiskach oraz w niedostępnych lasach tropikalnych południowej i południowo-wschodniej Azji
w naturze bytuje na terenach namorzynowych, wzdłuż brzegów rzek, strumieni i jezior, na trzęsawiskach oraz w niedostępnych lasach tropikalnych południowej i południowo-wschodniej Azji

piątek, 25 sierpnia 2023

Dieta eliminacyjna dla kota.



Cześć, kociarze! Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moim doświadczeniem związanej z alergią pokarmową u mojego ukochanego kota oraz przetestowanymi przeze mnie, sprawdzonymi karmami monobiałkowymi, które mi pomogły znaleźć alergeny.

To był początek mojej przygody z karmami i sklepem. Mój kotek, imieniem Whiskers, zaczął wykazywać niepokojące objawy. Często się drapał, jego uszy były zaczerwienione, a sierść straciła swój blask. Nie wiedziałam, co mogło mu dokuczać dlatego postanowiłam natychmiast udać się do weterynarza.

Po dokładnych badaniach okazało się, że Whiskers prawdopodobnie cierpi na alergię pokarmową. Weterynarz zalecił mi wtedy karmę weterynaryjną po, której kot przytył a objawy alergii nie ustąpiły. Zaczęłam uczyć się o żywieniu kotów i alergiach.

Dieta eliminacyjna
Teraz mam zdecydowanie większą wiedzę w tym temacie. Mój kot jest już dawno za tęczowym mostem a ja nadal interesuję się kocią dietą. Jeżdżę na targi zoologiczne i wyszukuję najlepsze karmy dla kotów. Potrafię też doradzić w wyborze karm dla kotów z alergiami i IBD (tą chorobę także przerobiłam na własnej skórze, tu znajdziecie link do początków mojej walki z IBD)

Moim klientom zazwyczaj polecam przeprowadzenie diety eliminacyjnej, aby znaleźć potencjalne alergeny w diecie. Dieta eliminacyjna polega na podawaniu kotu przez okres czasu (zazwyczaj 8-12 tygodni) tylko jednego źródła białka, które wcześniej nie było stosowane w jego diecie. Wybranie takiej diety pomaga wyeliminować możliwe alergeny i ustalić, które składniki wywołują u kota reakcję alergiczną. Nie zawsze alergizuje białko zwierzęce, często są to zboża i zagęstniki dodawane do karm.

Z moją obecną znajomością tematu zaleciłabym sobie kilka świetnych karm monobiałkowych, które mogłabym podać Whiskersowi podczas diety eliminacyjnej. Te karmy zawierają tylko jedno źródło białka, co ułatwia wykrycie alergenów. Oto kilka przykładów, które przetestowali moi klienci i sprawdziły się doskonale:

1.     Karma Gussto: Jagnięcina, dzik są źródłem białka, które rzadko powoduje reakcje alergiczne u kotów. Dzik jest także bardzo smakowity. Dodatkowe atuty karmy to dodatek oleju z ostropestu a nie oleju z łososia (on czasem też alergizuje) i brak zagęstników.

2.     Karma z kangurem, koniną lub koziną firmy Mjamjam: Te mięsa nie powodują alergii bo nie pochodzą od zwierząt hodowanych metodą przemysłową. Karmy Mjamjam jako zagęstnik mają mączkę chleba świętojańskiego, która jest naturalnym zagęstnikiem z bardzo małym stopniem alergizacji.

3.     Karma z królika: To nietypowe białko w kociej diecie, ale okazało się być bezpiecznym wyborem. Tu można wymienić kilka świetnych firm: John Dog, Pokusa, Fallicita, Power of nature, Wiejska zagroda. Wszystkie karmy są bez zboża i z mięsa jakości jak dla ludzi.

Rynek karm jest obecnie bardzo bogaty, możecie wybierać między karmami w formie musu, mielonki, pasztetu. Jeśli nie wiecie co wybrać zapraszam do kontaktu, pomogę Wam.

Podczas diety eliminacyjnej bardzo ważne jest, aby nie podawać kotu żadnych przypadkowych przekąsek, smakołyków ani innych posiłków, które mogłyby zakłócić wyniki. Musicie być bardzo konsekwentni w stosowaniu tylko wybranych karm z jednym białkiem. Dla kotów podczas diety eliminacyjnej mogę polecić przysmaki liofilizowane z firmy Mjamjam. To 100% czyste mięso np. konina.

Pamiętajcie, że każdy kot jest inny, więc warto skonsultować się z weterynarzem przed rozpoczęciem diety eliminacyjnej bo objawy mogą mieć też inne podłoże. Nasza przygoda z Whiskersem pokazała mi, jak ważne jest zrozumienie potrzeb naszych futrzanych przyjaciół i jak dieta może wpływać na ich zdrowie i dobre samopoczucie. Niestety nie zawsze weterynarz zna się na diecie.

Mam nadzieję, że moje doświadczenia i wiedza pomogą Wam zrozumieć, jak radzić sobie z alergią pokarmową u Waszych kotów. Pamiętajcie, że zdrowa dieta jest kluczem do szczęśliwego kota! Dzielcie się swoimi historiami i wrażeniami w komentarzach, zawsze chętnie poczytam o Waszych doświadczeniach. Do zobaczenia przy kolejnym wpisie na blogu o kotach! Miau!

 

piątek, 14 lipca 2023

Dlaczego koty lubią się wygrzewać w słońcu?

 Dlaczego koty lubią się wygrzewać w słońcu?

Każdy, kto ma kota, wie, że te urocze stworzenia uwielbiają się wygrzewać w słońcu. Odkąd koty zostały udomowione tysiące lat temu, ich zachowanie związane z poszukiwaniem promieni słonecznych nie uległo zmianie. Ale czemu tak się dzieje? Dlaczego koty tak bardzo czerpią przyjemność z leżenia na słońcu? W tym artykule przeanalizujemy pięć powodów, dla których koty uwielbiają się wygrzewać w promieniach słonecznych.

  1. Ciepło i wygoda

Jednym z głównych powodów, dla których koty szukają słońca, jest po prostu ciepło. Koty to stworzenia pochodzące z klimatu ciepłych regionów świata, takich jak Bliski Wschód i Egipt. Ich ciała są doskonale przystosowane do utrzymywania temperatury, ale uwielbiają również korzystać z zewnętrznego źródła ciepła, jakim jest słońce. Leżenie na słońcu pozwala im ogrzać swoje ciało i poczuć się komfortowo.

  1. Źródło witaminy D

Podobnie jak ludzie, koty potrzebują witaminy D, aby utrzymać zdrowie kości. Witamina D jest wytwarzana w skórze pod wpływem promieniowania słonecznego. Koty są w stanie syntetyzować tę witaminę, kiedy ich skóra jest wystawiona na słońce. Dlatego koty szukają promieni słonecznych, aby uzupełnić poziom witaminy D w swoim organizmie. To naturalne instynkty skłaniają koty do wygrzewania się na słońcu.

  1. Wzmacnianie samopoczucia

Kiedy koty leżą na słońcu, doświadczają przyjemnego uczucia relaksu i spokoju. Promienie słoneczne działają kojąco na ich ciało i umysł. Ciepło słońca może pomóc kotom złagodzić napięcie i stres, co przekłada się na poprawę ich samopoczucia. Wygrzewanie się w słońcu staje się dla kotów sposobem na odprężenie i regenerację. Pod wpływem słońca wytwarza się serotonina a ona odpowiada za dobre samopoczucie u kota.

  1. Pielęgnacja sierści
    Koty na polanie

Koty znane są ze swojej dbałości o czystość i pielęgnację sierści. Leżenie na słońcu daje im okazję do dodatkowej pielęgnacji. Promienie słoneczne pomagają w naturalnym usuwaniu nadmiaru oleju z sierści, co sprawia, że futro jest zdrowsze i lśniące. 

Należy jednak pamiętać aby koty o jasnej sierści, bezwłose lub po zabiegach są bardziej podatne na przegrzanie i oparzenia.

  1. Instynkt drapieżcy

Koty, mimo że są już od dawna udomowione, wciąż mają silne instynkty drapieżcy. Leżenie na słońcu daje im doskonałą okazję do obserwacji otoczenia. Promienie słoneczne umożliwiają kotom skupienie się na zauważaniu ruchu i łatwiejsze spostrzeganie potencjalnych ofiar. Dlatego koty często znajdują najlepsze miejsca do odpoczynku na słońcu, które zapewniają im zarówno wygodę, jak i dobrą widoczność.

Podsumowując, koty mają kilka powodów, dla których lubią się wygrzewać w słońcu. Ciepło, witamina D, wzmacnianie samopoczucia, pielęgnacja sierści oraz instynkt drapieżcy sprawiają, że leżenie na słońcu to dla nich przyjemność. Jeśli masz kota, zadbaj o to, aby miał dostęp do promieni słonecznych w bezpiecznym i wygodnym otoczeniu. Pamiętaj jednak, żeby nie wystawiać swojego pupila na zbyt długie narażenie na słońce, zwłaszcza w gorące dni, gdy może to prowadzić do przegrzania organizmu. Odpowiedzialne korzystanie z słońca zapewni Twojemu kotu zdrowy i szczęśliwy styl życia.

wtorek, 21 grudnia 2021

Zwierzę to nie prezent pod choinkę!

 

Zwierzę to nie prezent pod choinkę

 

Święta to radosny okres. Dla ludzi. Dla zwierząt – psów, kotów, gryzoni – to często czas okrutny. Nadal wiele osób, pomimo licznych kampanii społecznych i przestrzegania, kupuje zwierzęta na prezent. Dla swoich dzieci, partnera, rodziców. A przecież zwierzę to nie prezent pod choinkę, na urodziny czy Wielkanoc. To towarzysz naszego życia, przyjaciel. I powinniśmy o tym pamiętać.

Zwierzę to nie prezent pod choinkę (chyba że pluszowy)

Jeśli bardzo chcemy sprawić naszym dzieciom radość, nie decydujmy się na kupno prawdziwego zwierzaka. Idealną opcją będzie zainwestowanie w pluszaka. Tutaj mamy do wyboru wiele opcji, nie tylko wśród zwierząt domowych. Możemy kupić lwy, małpki czy króliki. A dodatkowo – gdy zwierzak zabawka się znudzi – dziecko może ją bez żadnych konsekwencji wrzucić na dolną półkę w szafie i o niej zapomnieć.

Niestety wiele osób wybiera „żywy” prezent. Najczęściej pod choinkę trafiają:

·        koty,                                                                            

Kot to nie prezent

·        psy,

·        male gryzonie, takie jak króliki, chomiki czy szczury,

·        zwierzęta egzotyczne, np. węże.

Pamiętajmy, zwierzak to nie zabawka. Każde zwierzę, niezależnie od wielkości, powinno być przygarnięte bezpośrednio przez właściciela, a nie podarowane w formie zapakowanego prezentu na święta!

Kot lub pies na prezent: pamiętaj o konsekwencjach!

Wielu z tych, którzy decydują się na kupno zwierzaka dziecku lub partnerowi bierze pod uwagę radość osoby obdarowanej. Jasne, to jest ważne. Ale zwierzę też ma uczucia – też się cieszy i smuci, tak jak i my. W takich przypadkach mam wrażenie, że wielu o tym zapomina. Częstym tłumaczeniem nabycia psa lub kota w trakcie świąt jest przekonanie, że dziecko, które wychowuje się ze zwierzęciem uczy się odpowiedzialności i opieki. A przecież za wpajanie takich wartości odpowiedzialni są rodzice, nie kot lub pies….

Pamiętajmy, że posiadanie zwierzaka to nie tylko same korzyści. Nie tylko zabawa i przytulanie, kiedy mamy na to ochotę. To ogromna odpowiedzialność za drugą istotę. Za istotę, która często sama nie jest w stanie się sobą zaopiekować. Potrzebuje uwagi, czułości, karmienia dobranego do stanu zdrowia i preferencji, kąpieli, czyszczenia kuwety, pielęgnacji, regularnych spacerów, wizyt u weterynarza, szkolenia. Z posiadaniem zwierzaka wiążą się również dodatkowe pokłady finansowe. I nie każdą osobę obdarowaną będzie stać – finansowo, emocjonalnie i czasowo – na jak najlepszą opiekę nad zwierzakiem.

Zwierzak cierpi, gdy zostanie porzucony

To co dzieje się z niechcianymi, niekochanymi zwierzętami po świętach przyprawia o dreszcze. Ilość zgłoszeń w schroniskach czy znalezisk w śmietnikach może przerazić każdego. Zwierzęta te w najlepszym przypadku trafiają do schronisk lub fundacji, gdzie stamtąd ktoś inny może je adoptować. Ale wiele z nich czeka dużo gorszy los.

Z początku pojawia się euforia, kociak jest uroczy, szczeniaka można przytulać. Dziecko się cieszy. Ale po pewnym czasie pojawia się znudzenie, bo zwierzak jest za duży, bo zrzuca przedmioty, bo śmierdzi, bo trzeba go wyprowadzać. I ląduje na śmietniku, wyrzucony gdzieś na polu lub przywiązany do drzewa. A nawet jeśli uda mu się przeżyć, to resztę swojego życia spędzi w traumie.

Porzucone zwierzęta nie jedzą, czasem siedzą bez ruchu przez wiele tygodni nieustannie wyglądając swoich właścicieli. Porzucenie jeszcze gorzej znoszą koty, które przez brak apetytu częściej chorują. Nie mają ochoty walczyć o swoje zdrowie i najprostsze choroby są w stanie doprowadzić do ich śmierci. Wiele zwierząt, które wylądowały w schroniskach, chowa się po kątach w taki sposób, że osoby skore do adopcji nie mają nawet szans, aby zobaczyć, że one istnieją.

Gdy chcesz zwierzaka, dobrze się zastanów

Decyzja o posiadaniu zwierzęcia powinna być dobrze przemyślana. Bardzo dobrze przemyślana. Kot lub pies powinien zostać dobrany do charakteru właściciela i jego sposobu spędzania wolnego czasu. Nie powinniśmy kierować się wyglądem czy urokiem szczeniaka lub kociaka, ani też chęcią zrobienia komuś innemu przyjemności. Ktoś kiedy porównał ofiarowanie zwierzęcia na prezent do podarowania drugiemu człowiekowi innego człowieka. To wydaje nam się niemoralne, ale w przypadku zwierząt pogląd wielu nagle się zmienia.

Zwierzęta przywiązują się do swoich ludzi bardzo mocno, traktują ich jak członków swojego stada. Adoptując kota musimy wiedzieć, że to nie chwila, ale nawet 20 lat naszego życia u boku puchatej kulki, u psa nawet 15 lat nieustannego towarzystwa. Czy osoba obdarowana jest na to gotowa? Czy podoła obowiązkom? Czy zapewni zwierzęciu odpowiednie warunki? Jeśli chcemy przed kimś zabłysnąć, zyskać jego uwagę, podarujmy inny prezent – taki, który potem będzie można sprzedać na dowolnym portalu aukcyjnym bez konsekwencji, gdy się nie spodoba.

A zwierzęta – koty, psy, króliki – to nasi mali przyjaciele. Nie prezenty. Przyjaciół nie podaruje się ot tak. Przyjaciół wybiera się bardzo uważnie i bardzo mocno się nimi opiekuje. Sprawmy, aby święta były radosnym okresem nie tylko dla nas, ale również i dla zwierząt. Nie prezentujmy ich innym. 

*Photo by Avel Chuklanov on Unsplash

sobota, 4 grudnia 2021

Zagrożenia czyhające na kota wychodzącego

 Niechciane ciąże u kotek, zatrucia czy pogryzienia – na to wszystko i więcej narażone są nasze koty wychodzące. Czy możemy temu zapobiec? W niektórych przypadkach tak, np. kastrując koty czy szczepiąc je.   Zwracajmy również uwagę na zmiany w zachowaniu zwierzęcia. Po walce terytorialnej z innym kotem może bowiem pojawić się ropień. I lepiej go dokładnie zbadać.

Na jakie zagrożenia narażone są nasze koty wychodzące?

·        Pogryzienia przez bezpańskie lub luźno biegające psy, a także inne zwierzęta, w tym lisy.

·        Zatrucia spowodowane np. zjedzeniem zwierzęcia, które wcześniej zjadło trutkę (głównie myszy ) lub bezpośrednie zjedzenie trutki przez kota.

·        Samochody: Zwłaszcza, gdy mieszkamy przy ruchliwej ulicy, nasze koty są narażone na potrącenia. Koty mogą również znaleźć sobie „przytulne” miejsce pod autem lub na oponie i zostać poturbowane w momencie, gdy właściciel uruchomi pojazd i nie zauważy siedzącego pod nim zwierzęcia.

·        Choroby zakaźne: W trakcie buszowania po pobliskim terenie koty mogą złapać kleszcze, pchły, a nawet tasiemce (zobacz artykuł, w którym opowiadam jak poradziłam sobie z pchłami http://blog.kocimietka.pl/2018/01/kot-niewychodzacy-i-pchy.html). Oczywiście szczepienia ograniczają ryzyko zachorowania, ale nadal to ryzyko występuje.

·        Kradzieże, które najczęściej zdarzają się u właścicieli kotów rasowych.

·        Zagubienia naszych kotów: Mają miejsce wtedy, gdy kot powędruje poza granice swojego terytorium (bo np. coś go wystraszy)

·        Inni ludzie: Istnieje wiele przypadków, gdy ludzie strzelają do kotów z wiatrówki.

·        Niechciane ciąże u niekastrowanych kotek.        

·        Walki terytorialne z innymi kocurami.          

Zwrócę tutaj uwagę na różnice w zachowaniach pomiędzy kotami kastrowanymi, a niekastrowanymi. Niekastrowane kocury walczą o samice i częściej wdają się w bójki. Dodatkowo takie kocury posiadają znacznie większe terytorium, które patrolują. To zaś może zwiększać szanse zagubienia się, a także starć z innymi kotami, które w najlepszym przypadku kończą się zadrapaniami.

Zagrożenia czyhające na kota wychodzącego.

Te zadrapania – zarówno mniejsze, jak i te głębokie – mogą stać się przyczyną ropnia, popularnego schorzenia u kotów wychodzących. Dobrze jest wiedzieć, że ropień u kotów może wystąpić również wtedy, gdy posiadamy kilka kotów mieszkających pod jednym dachem, które nie darzą się zbytnią sympatią.

Czym charakteryzuje się ropień u kota?

Ropień u kotów jest zjawiskiem dość często spotykanym, co nie oznacza że jest prosty w wyleczeniu. Pojawia się, gdy po zadrapaniu rana zasklepia się, a pod nią tworzy się środowisko bakterii beztlenowych, powodujących infekcję. Ma to związek z elastyczną skórą u naszych kotów, która bardzo szybko się zrasta i zamyka ranę.

Istnieją dwa rodzaje ropnia: ropień podskórny i ropień powstały w głębszych tkankach. Ten pierwszy jest znacznie prostszy w identyfikacji i zdiagnozowaniu.

Jak wygląda ropień?

Ropień u kota to taka miękka i delikatnie ciepła grudka, pod którą zbierają się ropa. Może ona przesuwać się pod skórą. Jeśli jest niewielkich rozmiarów może schować się pod kocią sierścią i zidentyfikujemy go dopiero po zauważeniu zmiany w zachowaniu kota. Czasem mogą pojawić się grudki sierści zlepione przez krew w okolicy ropnia.

W początkowej fazie rozwoju ropnia cały kot będzie obolały. Może unikać naszego dotyku czy ograniczać go. Dopiero potem ból ogranicza się jedynie do okolic ropnia.

Najczęściej ropień u kotów rozwija się w miejscach najbardziej zaangażowanych w trakcie walki, tj. na karku, pysku i łapach, ale może on wystąpić na każdej części ciała u kota.

Jeśli Twój kot:

·        nagle stracił apetyt;

·        pojawiła się u niego gorączka;

·        wydaje się bardziej zmęczony niż zwykle, nie chce się bawić;

·        jest obolały i nie pozwala się dotykać;

·        porusza się w dziwny sposób, np. unosi ogon w nienaturalny sposób lub kuleje.

To najprawdopodobniej zmaga się z ropniem. Obejrzyj go wówczas dokładnie. Mniejsze ropnie ciężko jest zobaczyć pod sierścią. Dokładnie zbadajmy skórę naszego kota, zwłaszcza gdy dopiero co wrócił z wyprawy po okolicy.

Ropień u kotów – leczenie

Najważniejsze w leczeniu ropni u kotów jest stworzenie warunków, które umożliwią swobodny wypływ ropy z powstałej grudki. Ranę należy regularnie przemywać, np. wodą utlenioną. W niektórych przypadkach weterynarz zaleci założenia drenażu – wężyka, który ułatwi odpływanie ropy. Leczenie przyspieszy również wygolenie sierści w okolicy ropnia. W czasie leczenia dobrze jest, aby kot chodził w kołnierzu. Zapobiega to zlizywaniu ropy przez kota. Takie zlizywanie może skończyć się bowiem przeniesieniem infekcji do wnętrza pyska.

W wielu przypadkach ropień u kota zagoi się sam. Nie zniknie, ale ropa stopniowo wypłynie i stan zdrowia kota się poprawi. Każdy przypadek warto jednak skonsultować z weterynarzem. To on zdecyduje, czy należy podjąć dodatkowe leczenie kota.

Najczęściej ropień u kotów leczy się nie tylko umożliwiając wypływ ropy z woreczka, ale także ograniczając infekcję bakteryjną przy pomocy antybiotyków. Czas ich podawania zależy od wielkości zakażenia oraz rodzaju podawanej substancji. W leczeniu ropnia wykorzystuje się np. penicylinę oraz chlormafenikol.

Ropień u kotów – profilaktyka

Pierwszym krokiem może być kastracja kota. Ograniczy ona walki kotów o samicę. Nie wpłynie jednak istotne na częstotliwość walk terytorialnych. Na skłonność kotów do starć z innymi kocurami wpływa również osobowość naszego zwierzaka – gdy jest on bardziej ostrożny i nieśmiały, nie będzie inicjował takich spotkań.

Na pewno nie jest dobrym rozwiązaniem ograniczenie spacerów po okolicy w przypadku kota wychodzącego. Jeśli zwierzę przyzwyczaiło się już do takiego sposobu życia, drastyczna zmiana może powodować u niego spadek nastroju, a czasem nawet brak apetytu. Możemy natomiast wypuszczać nasze koty jedynie za dnia, kiedy ryzyko walki z innym kotem jest mniejsze.