Szukaj na tym blogu

wtorek, 27 stycznia 2026

Scieńczone ściany jelit u kota.

Kot robi kupę codziennie… a jelita i tak mogą mieć problem

Przez długi czas myślałam, że skoro kot robi kupę regularnie, to z jelitami wszystko musi być w porządku. W końcu brak zaparć, brak biegunek - brzmi jak zdrowie, prawda?

Nie do końca.

U mojego kota kał był zawsze suchy, od jakiegoś czasu zaczął pojawiać się w postaci twardych kulek. Do tego zdarzały się wymioty zaraz po jedzeniu. Mimo że defekacja była codzienna, coś ewidentnie nie grało. Padła diagnoza o zakłaczeniu i lekarz kazał zmienić trawę (podawaną na kłaczki) na proszek z błonnikiem. Niestety problem nie został rozwiązany a nawet się pogorszył bo kot zaczął wymiotować częściej. Kolejna konsultacja u innego lekarza nic nie pomogła. 

Postanowiłam zrobić kotu badania profilaktyczne i USG u gastrologa bo "zwykły" lekarz weterynarii sobie nie radził i nie widział przyczyny wymiotów. Badania krwi i biochemia u kota jest idealne. 

 Dopiero specjalistyczne badanie USG pokazało sedno problemu: za cienkie ściany jelita. Ścieńczenie jelit. 

I tu poruszę temat, o którym mówi się zdecydowanie za rzadko.

To nie zawsze są „zaparcia” ani IBD

Cienkie ściany jelita to nie to samo, co klasyczne zaparcia czy IBD (nieswoiste zapalenie jelit).
W tym przypadku:

  • jelita zachowują perystaltykę

  • kot robi kupę regularnie

  • nie ma typowych objawów zapalenia, badania krwi są idealne 

    USG jelit u kota

Problem leży gdzie indziej.

Takie jelito jest po prostu delikatniejsze i słabsze strukturalnie. Ma tendencję do:

  • zbyt intensywnego odciągania wody z treści jelitowej

  • tworzenia zbyt suchego, zbitego kału

Efekt? Kał wychodzi, ale kosztem komfortu jelit. Podrażnione jelita wywołują wymioty.

Dlaczego dieta ma tu kluczowe znaczenie

Przy cienkich ścianach jelita ogromne znaczenie ma to, czym karmimy kota.

Najczęstsze błędy, które pogarszają ten stan:

  • sucha karma

  • bardzo niskotłuszczowa dieta

  • karmy z niską wilgotnością i dużą ilością wapnia

Dla takiego jelita to za dużo. Treść jelitowa robi się twarda, sucha, a jelito - zamiast ją sprawnie przesuwać - jeszcze bardziej odciąga z niej wodę.

I koło się zamyka.

Z powodu choroby mojej Koci koty dostawały to samo. Karmę o niskim tłuszczu. Okazało się, że dla mojego kota z przypadłością za cienkich ścian jelit ta dieta jest nieodpowiednia. 

Czy da się sprawić, żeby jelita mojego kota nie były źródłem problemów?

Czego nie da się zrobić

  • „pogrubić” ścian jelita lekami

  • cofnąć zmian strukturalnych w 100%

  • sprawić, że jelito zacznie tolerować wszystko     


Co jest możliwe:

  • wyciszyć nadreaktywność jelita

  • poprawić komfort trawienia

  • uzyskać prawidłowy, miękki kał bez stałej farmakologii

  • zlikwidować wymioty po jedzeniu.

 W przypadku mojego kota lekarz zalecił laktulozę oraz preparat osłonowy na przewód pokarmowy. Ale ważne jest jedno: laktuloza nie jest w tym wypadku „na zaparcia”. Jest po to, żeby:

  • zatrzymać wodę w kale

  • odciążyć jelito

  • zapobiec dalszemu wysuszaniu mas kałowych

To wsparcie, a nie rozwiązanie przyczyny. Bez zmiany diety laktuloza staje się tylko protezą.

Dieta (to absolutnie kluczowe)

Jelita z cienką ścianą:

  • nie wybaczają błędów żywieniowych (szkoda, że nie widziałam wcześniej, że mój kot ma taką przypadłość)

  • ale bardzo dobrze reagują na dietę „szytą pod nie”

Często po kilku tygodniach:

  • kał się normalizuje

  • jelito przestaje „ciągnąć” wodę

  • objawy cofają się bez leków

Czas

To nie jest kwestia dni.
Jelita potrzebują tygodni, czasem miesięcy i stabilności (bez ciągłych zmian karmy)

Cienkie ściany jelita to nie wyrok, tylko informacja: „to jelito potrzebuje innego traktowania”.
Jeśli je dostanie - potrafi odwdzięczyć się stabilnością. 

Jeśli Twój kot:

  • robi twarde kulki

  • ma suchy kał mimo mokrej karmy

  • wymiotuje po jedzeniu

  • pije mało wody

to warto spojrzeć głębiej niż tylko na częstotliwość wypróżnień.

Czasem problemem nie jest „czy kot robi kupę”, tylko jak jego jelita muszą się przy tym męczyć.

Mój kot jest przykładem na to iż badania USG są bardzo ważne przy diagnozie. Badania wykonane przez specjalistę a nie "osiedlowego weterynarza", który nie widział nic podczas badania bo się na tym nie zna...

 

czwartek, 19 czerwca 2025

Mój kot i guz tarczycy.

Zbieram obecnie kolejne doświadczenia, tym razem mam styczność z guzem tarczycy. 

Nadczynność tarczycy u kota była dla mnie zagadnieniem dość abstrakcyjnym, dopóki nie spotkałam się z nim twarzą w twarz. Wszystko zaczęło się od subtelnych zmian, które początkowo przypisywałam wiekowi mojej kotki. Zauważyłam jakiś czas temu, że kotka zaczęła posikiwać po za kuwetą ale tylko w nocy i zawsze w to samo miejsce. Do tego doszła wzmożona aktywność, szczególnie głośna wokalizacja i niestety towarzyszyła temu również nerwowość a także większa lękliwość. Kotka zaczęła dużo więcej pić. W pod koniec 2024 roku próbowałam pierwszy raz ją zdiagnozować. Niestety diagnoza była błędna i kotka była leczona na zapalenie pęcherza. Posikiwanie nie ustąpiło a dodatkowo doszły wymioty i luźne stolce. Zaczęłam podejrzewać zapalenie trzustki i z takim podejrzeniem udałam się do innego lekarza. Niestety tu także błędnie została zdiagnozowana i leczona na zapalenie żołądka. W między czasie wykryłam zakażenie pierwotniakiem Giardia Lamblia o którym napisałam post.

Po leczeniu pierwotniaka przez kilka tygodni obserwowałam objawy, aż postanowiłam, że czas skonsultować je z kolejnym lekarzem weterynarii. Diagnoza, była nieco szokująca: nadczynność tarczycy, spowodowana guzem. Brzmiało to groźnie ale odpowiednie leczenie może znacząco poprawić komfort życia mojej Szarej Koci. 

Badanie kota

Nadczynność tarczycy u kotów jest stosunkowo częstą przypadłością, szczególnie u starszych zwierząt. Charakteryzuje się nadmiernym wydzielaniem hormonów tarczycy, najczęściej w wyniku łagodnego guza tarczycy. Typowe objawy, które zaobserwowałam u Szarej, to: nadpobudliwość, nadmierne pragnienie i częste oddawanie moczu (także po za kuwetą). Niektóre koty mogą wykazywać także przyspieszony rytm serca (u mojego kota ten objaw nie występował) oraz wymioty lub biegunki. Objawem typowym przy tej chorobie jest duża utrata wagi mimo dobrego apetytu. Moja kocica cały czas ma stabilną wagę i niestety lekką otyłość.

Podczas wizyty u weterynarza wykonaliśmy badania krwi, które jednoznacznie potwierdziły diagnozę. Poziom hormonów tarczycowych T4 był zdecydowanie zbyt wysoki – aż 12,2 µg/dl, przy normie 1,0–4,0 µg/dl. Następnym krokiem było badanie ultrasonograficzne, które wykazało guz zajmujący cały prawy płat tarczycy.

Opcje leczenia, które przedstawił mi lekarz, były dwie: farmakologiczne i chirurgiczne. Każda z nich miała swoje zalety i wady, więc musiałam dokonać świadomego wyboru. Po długiej rozmowie zdecydowałam się na operację usunięcia guza.

Na początku przez około 10 dni kotka dostawała lek hamujący wydzielanie hormonów aby ją ustabilizować przed operacją. 

usg tarczycy u kota

Operacja przebiegła pomyślnie, choć przyznaję, że był to dla mnie niezwykle stresujący czas i mogę się tylko domyślić, że dla kota jeszcze większy. Pierwsze dni po zabiegu wymagają szczególnej troski – uważnie obserwuję każdą reakcję Szarej. Na chwilę obecną czekam jeszcze na wyniki histopatologiczne, które dadzą mi pełniejszy obraz sytuacji. Nie wiem również, czy drugi płat tarczycy podjął prawidłową pracę – kontrola zaplanowana jest dopiero za tydzień.

Szara jest dopiero drugi dzień po operacji. Widzę jednak, że z każdym dniem nabiera sił i od kiedy zaczęłam leczenie przestała posikiwać. Kluczowe jest teraz zapewnienie jej odpowiedniej opieki i spokojnego otoczenia, aby rekonwalescencja przebiegła bez komplikacji. Muszę pilnować aby mój Tutuś jej nie atakował. Niestety po zabiegu kot mam problem z identyfikacją koleżanki. Kotka ma inny zapach a wygolona szyja sprawia, że wygląda inaczej (teraz ma olbrzymią białą kryzę pod szyją)

W całym tym procesie najważniejsze okazało się dokładne obserwowanie mojej Koci i drążenie tematu diagnozy. Nadczynność tarczycy nie musi oznaczać poważnych problemów, jeśli tylko zareagujemy odpowiednio wcześnie i podejmiemy właściwe leczenie.

Cieszę się, że w końcu trafiłam na kompetentnego lekarza, który przeprowadził porządny wywiad, poskładał objawy, zlecił odpowiednie badania a na końcu poprawnie zdiagnozował chorobę. 

Rana po operacji guza tarczycy.

Jeśli więc zauważysz podobne objawy u swojego kota, nie zwlekaj z wizytą u weterynarza. Nie poddawaj się jeśli diagnostyka jest trudna i długa bo jak widać na moim przykładzie kolejny raz trafiłam do lekarzy, którzy z poważniejszym problemem niż odrobaczenie kota sobie nie radzą. Im szybciej postawiona diagnoza, tym większa szansa na szybki powrót do zdrowia i szczęśliwe, długie życie Twojego kota.

piątek, 16 maja 2025

Bezpieczeństwo kota w domu.

Każdy, kto ma kota, doskonale wie, jak bardzo nasze pupile lubią eksplorować każdy zakątek domu. Z mojego doświadczenia wiem, że nawet najbardziej niewinne miejsca mogą kryć zagrożenia. Dlatego dzisiaj chcę się podzielić tym, jak zadbałam o bezpieczeństwo moich kotów w domu.

Okna i balkony

Moje koty są niewychodzące ale są bardzo ciekawe tego co dzieje się na świeżym powietrzu. Kilka lat temu pozwoliłam wyjść kotu na parapet okna i o mało nie dostałam zawału gdy mój kot 


niespodziewanie zeskoczył z parapetu i pobiegł za ptakiem. Okno było na parterze i nic mu się nie stało ale od tamtej pory wszystkie okna do których mają dostęp koty zabezpieczyłam specjalnymi siatkami a okna uchylne mają do tego specjalne osłony. Na temat okna uchylnego napisałam osobny post Zespół uchylnego okna. Podobnie z parapetem, siatkę zamontowałam tak aby mogły wychodzić na zewnętrzny parapet. Do tego nadaje się wzmocniona drutem siatka. Warto inwestować w solidne i trwałe materiały, które wytrzymają nawet najbardziej energiczne harce naszych czworonogów i nie zniszczą się po jednym sezonie. Należy też pamiętać aby co roku na wiosnę sprawdzić stan siatki jeśli nie zdejmujemy jej na zimę.

Toksyczne rośliny

Uwielbiam rośliny doniczkowe i miałam ich sporo, zanim zamieszkały ze mną koty. Niestety, szybko dowiedziałam się, że wiele popularnych roślin domowych może być toksycznych. Aby uniknąć ryzyka zatrucia, zdecydowałam się na selekcję roślin bezpiecznych dla zwierząt. Mam też kilka sztucznych roślin. Wiosna kojarzy nam się z tulipanami, żonkilami. Niestety kwiaty cięte także są toksyczne. Wszelkie kwiaty cebulowe w tym właśnie tulipany. W zimie, szczególnie w okresie bożonarodzeniowym w domach pojawia się Gwiazda Betlejemska i Jemioła. Niestety one też są toksyczne dla kotów.

Chemikalia i detergenty

Koty są ciekawskie i mogą przypadkiem natrafić na środki czystości. Wszystkie detergenty i chemikalia przechowuję w szafkach, do których mój kot nie ma dostępu, a najlepiej zamykanych na klucz lub specjalne zabezpieczenia. Wybieram też detergenty oznaczone jako bezpieczne dla zwierząt (szczególnie te do mycia podłóg). Pamiętajcie, że chlor jest zabójczy dla kotów i już jedna mała kropla może zabić kota. Używam środków z chlorem ale w postaci kolorowego żelu. W razie przypadkowego nachlapania łatwo go zauważyć. Kot mojej koleżanki wdepnął w rozlany detergent z chlorem. Potem wylizał łapkę i ledwo udało się go uratować. Objawy zatrucia to między innymi: zesztywnienie mięśni, bezwolne oddanie moczu, poparzenie języka i gardła kota. Dobrze, że moja znajoma zareagowała natychmiast i zawiozła kota do lekarza.

Kable, nitki i drobne przedmioty.

Wszystkie kable, które mogą zachęcać do gryzienia, starannie zabezpieczyłam specjalnymi osłonkami. Szczególnie małe koty lubią podgryzać kable. Małe przedmioty, jak gumki do włosów czy spinacze, są zawsze zamykane w szufladach. Jeden z moich kotów bardzo lubi zjadać tasiemki, sznurki, gumki. Muszę tego bardzo pilnować. Taką sytuację także opisałam w poście Kot zjadł sznurek.

Pralka, kanapa i inne schowki. 

Koty bardzo lubią wchodzić w ciasne miejsca. Pamiętajcie aby sprawdzić wnętrze pralki zanim ją uruchomicie. Kot potrafi niepostrzeżenie wskoczyć do wnętrza wersalki, trzeba uważać aby go nie przygnieść. Koty lubią wchodzić do szafy, trzeba pamiętać aby sprawdzić to przed zamknięciem drzwi bo o ile nie zagraża to ich życiu to może przysporzyć nam sprzątania i prania.

Mam nadzieję, że moje doświadczenia pomogą Wam stworzyć bezpieczny dom dla Waszych kotów. Pamiętajcie, że lepiej zapobiegać, niż potem stresować się wizytami u weterynarza!

A Wy, macie jakieś swoje patenty na bezpieczeństwo kota w domu? Podzielcie się nimi w komentarzach!


poniedziałek, 12 maja 2025

Zakażenie pierwotniakiem Giardia lamblia – moje doświadczenia.

Odkąd zajmuję się kotami, miałam okazję zetknąć się z wieloma pasożytami, ale Giardia lamblia zdecydowanie należy do tych, które potrafią spędzić sen z powiek – zarówno opiekunowi, jak i weterynarzowi. Chciałabym dziś opisać moje osobiste doświadczenia z tym pierwotniakiem, bo wiem, że wielu opiekunów boryka się z podobnym problemem, często nawet nie wiedząc, że za uporczywą biegunką u kota stoi właśnie giardia.

Jak to się zaczęło?

Pierwszy raz zetknęłam się z giardią, kiedy do mojego domu tymczasowego trafił mały, zabiedzony kotek z interwencji. Miał ledwo dwa miesiące, był wychudzony i cierpiał na przewlekłą biegunkę o bardzo nieprzyjemnym zapachu. Początkowo myślałam, że to typowe zaburzenia pokarmowe po zmianie diety – klasyka u kociąt z trudną przeszłością. Jednak mimo lekkostrawnego jedzenia i leków osłonowych, stan się nie poprawiał. Minęło kilka lat i tym razem problem dotknął moje domowe, nie wychodzące koty. Zauważyłam dziwne objawy u jednego kota (wymioty żółcią, brak apetytu, osowiałość), zrobiłam mu podstawowe badania, które wyszły dobrze. 

Zaczęłam myśleć, że koty coś zjadły co im zaszkodziło, czytając różna wpisy w internecie zaczęłam się zastanawiać czy to nie karma spowodowała problemy. Objawy pojawiały się i ustępowały po kilku dniach. Potem po kilku dniach wracały. Zrobiłam badania także drugiemu kotu.

Zauważyłam w wynikach, że eozynofile są podwyższone co może wskazywać na pasożyty. Postanowiłam zbadać kał na obecność pasożytów.

Trzy dni zbierałam próbki kału (zebrane trzymałam w lodówce) i zleciłam badanie. Podstawowe na pasożyty i specjalne na Giardia.

Diagnoza – czyli gdzie czai się problem

Dopiero po wykonaniu specjalistycznych badań kału – konkretnie testu Elisa – wyszło, że mamy do czynienia z Giardia lamblia. To pierwotniak, który bardzo łatwo się przenosi, zwłaszcza w miejscach, gdzie koty mają ze sobą częsty kontakt – jak schroniska, domy tymczasowe czy hodowle. Zanieczyszczona woda, kontakt z zainfekowanymi odchodami, a nawet miska mogą być źródłem zakażenia. Moje koty nie wychodzą i można pomyśleć, że nie powinno dojść do zakażenia. Nic bardziej mylnego. Pierwotniaka można przynieść do domu na podeszwach butów. Pasożyt jest bardzo odporny i bardzo długo może przebywać po za ustrojem kota. Prawdopodobnie ktoś z domowników wdepnął w odchody kota lub psa i potem wszedł do mieszkania. Jeśli kot wdepnął w ślad po bucie a potem wylizał łapkę mogło dojść do zarażenia.

Leczenie – cierpliwość i konsekwencja

Najskuteczniejszym lekiem okazał się u nas metronidazol w tabletce. Niestety jest to bardzo gorzki lek. Przekonałam się o tym podając go mojemu kocurkowi. Nie udało mi się idealnie podać tabletki i kot ją wypluł jednocześnie strasznie się spienił. Zaczął się koszmar z podaniem tabletki, kot stał się agresywny i mocno mnie pokaleczył. Z podaniem leku u kocicy nie było problemu.

 Bardzo ważne było równoczesne leczenie wszystkich kotów w domu dlatego postanowiłam tabletkę rozgnieść w moździerzu a następnie wsypać ją do żelowej kapsułki po probiotyku. To był strzał w dziesiątkę. Oba koty dostały lek przez 7 dni.

Do tego musiałam codziennie czyścić kuwety i wyparzać je wrzątkiem z dodatkiem domestosa (uwaga bo jest bardzo trujący dla kotów). Wsypywałam troszkę żwirku i codzienni całość wyrzucałam. Kocyki i legowiska wyprałam w wysokiej temperaturze. To była naprawdę żmudna walka, ale warto było. Po tygodniu leczenia zrobiłam przerwę i wykonałam ponownie badanie kału. Wyniki były negatywne. Udało się!!

Co warto zapamiętać?

  • Uporczywa biegunka, wymioty bez przyczyny, przelewanie w brzuchu kota, powinny zwrócić naszą uwagę, że coś jest nie tak.

  • Nie każde laboratorium wykryje giardię – warto zrobić testy antygenowe.

  • Leczenie musi być kompleksowe – leki, higiena i izolacja to podstawa.

  • Nawet po ustąpieniu objawów, należy powtórzyć badanie kału po kilku tygodniach.

Moje przemyślenia

Z własnego doświadczenia wiem, że często szukamy przyczyny nie tam gdzie ona jest. Spotkałam na swojej drodze kilku klientów, którzy za moją radą zbadali kał i okazało się, że powodem biegunki nie była karma a pasożyt. Ja też na początku miałam wątpliwości. Wyparcie (nie możliwe, przecież koty nie wychodzą), dezinformacja (wiele osób mówi o zatruciach karmą).

Zakażenie Giardia lamblia może wyglądać niepozornie (czasem objawy nie są oczywiste), ale jego leczenie wymaga naprawdę dużej uwagi. Dzięki tej sytuacji nauczyłam się, jak ważne są profilaktyka, szybka diagnoza i współpraca z zaufanym weterynarzem. Jeśli podejrzewasz, że Twój kot może być nosicielem giardii – nie zwlekaj. Im szybciej podejmiesz leczenie, tym mniejsze ryzyko nawrotu i zarażenia innych zwierząt.

Jeśli masz pytania lub przechodziłaś/łeś podobną sytuację – napisz do mnie! Wiem, jak bardzo potrzebne jest wsparcie i sprawdzone porady w takich chwilach.