Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wandzia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wandzia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 listopada 2018

Zwisający brzuch u kota – czy mój kot jest gruby?



To pytanie zadaje sobie wielu opiekunów kotów, zwłaszcza tych, którzy dbają o ich dobrą formę fizyczną i prawidłową wagę. Właściciele, zaniepokojeni zwisającym z brzucha fałdem skórnym, często idą do weterynarza albo pytają mnie w sklepie, czy jest to coś, z czym można sobie poradzić np. zmianą kociej diety. Też kiedyś martwił mnie ten temat bo dwa z czterech moich kotów mają zwisający brzuch. Najstarsza Wandzia jest bardzo dobrym przykładem. Kocica ma około sześciu lat, patrząc na nią od góry ma prawidłową budowę ciała. Fałd pojawił się u niej mniej więcej w wieku dwóch lat i z wiekiem się powiększa.

Dobrze jest wiedzieć, że w zwisający brzuch wyposażyła naszego kota… sprytna Matka Natura. Praktycznie większość mruczków ma bowiem ten irytujący opiekunów, a niekiedy i nieestetyczny fałd skórny po to, aby zwiększyć swoje szanse na przeżycie. Oczywiście, obecnie koty są udomowione, dlatego u tych niewychodzących jego zastosowanie jest ograniczone. Niemniej – nie jest to nic groźnego. A jeśli chcesz wiedzieć więcej, zapraszam Cię do wpisu.

Fałda pod brzuchem – co to jest?
Charakterystyczny, zwisający brzuch u kota ma swoją angielską nazwę primordial pouch. W rzeczywistości nie ma mowy o tym, że zwisa cały brzuch. Jest to po prostu fałda luźnej skóry pokrytej futrem, czasem wypełnionej dodatkową tkanką tłuszczową. Zazwyczaj najbardziej widoczna jest między pachwinami tylnych łap, gdzie podczas ruchu porusza się na boki. W rzeczywistości może ciągnąć się przez cały koci brzuch.

Czy każdy kot ma tę fałdę?
W zasadzie nie. Istnieją rasy, w przypadku których można mówić o większych predyspozycjach do ich powstawania; są to na przykład bengale, choć rasa ta przecież kojarzy się większości kociarzy ze zwierzętami zgrabnymi i szczupłymi. U niektórych ras fałd ten jest jedną z cech charakterystycznych. Zazwyczaj to, czy obwisła skóra u kota występuje, wynika wyłącznie z predyspozycji genetycznych. Osobnicza jest też kwestia wyglądu fałdy – może być ona bardziej albo mniej wyeksponowana.

Czy mój kot jest gruby?
Jak napisałam już wcześniej, nie ma bezpośredniego związku między kocią wagą a występowaniem fałdy, choć u kotów z nadwagą może być ona bardziej widoczna – zaraz dowiecie się, dlaczego. Możecie jednak odetchnąć z ulgą, bo to, że u kota pojawiła się obwisła skóra pod brzuchem nie oznacza, że musi on natychmiast schudnąć. Nie jest to też efekt schudnięcia. Według niektórych naukowców może istnieć związek między znacznym uwydatnieniem fałdy a utratą tkanki mięśniowej, na przykład w związku z kontuzją i zmniejszeniem ilości ruchu.

Sterylizacja a primordial pouch
Wielu właścicieli kotów, którzy zauważają taką fałdę u swoich podopiecznym, w rozmowach ze mną oskarża o jej powstanie zabieg sterylizacji, zwłaszcza w przypadku kotek. Pojawił się nawet termin „worek kastrata”! Dobrze jest wiedzieć, że nie zaobserwowano żadnego związku między pojawieniem się fałdy a prawidłowo przeprowadzonym zabiegiem sterylizacji. Dlaczego więc tak wielu opiekunów wiąże ze sobą te dwa fakty? Odpowiedź jest, moim zdaniem, prosta: zwisający brzuch u kota, uwarunkowany genetycznie, pojawia się dopiero po osiągnięciu przez niego dojrzałości. U kociąt, które stale rosną, często jest on niewidoczny. Z drugiej strony zabieg sterylizacji wykonywany jest często dość wcześnie, dlatego fałda – w naturalny sposób – pojawia się dopiero po nim.

Po co kot ma zwisający brzuch?
Tutaj teorii jest kilka. Oto one:
1. Przede wszystkim primordial pouch jest anatomiczną zmianą typową dla kotowatych
żyjących dziko. Możemy zaobserwować taką fałdę m.in. u lwów czy lampartów. Według naukowców, fałda ta jest bardzo ważna, ponieważ zwiększa szanse na przeżycie. Luźna skóra ma chronić narządy wewnętrzne przed uszkodzeniem w czasie walki o terytorium czy dominację w stadzie – działa to na zasadzie amortyzacji. Jest też elastyczna, przez co przeciwnikowi trudniej jest ją zranić pazurami albo złapać zębami. To ma znaczenie również w przypadku mniejszych kotowatych, które narażone są na kontakt z innymi drapieżnikami, mogącym chcieć je upolować jako ofiarę.

2. Zwisający brzuch u kota ma również związek z jego aktywnością i sposobem poruszania się. Dodatkowa skóra na brzuchu umożliwia kotu manewrowanie całym ciałem, przyjmowanie nietypowych pozycji podczas skoków czy wyskakiwanie w powietrze praktycznie w pionowej postawie. Po prostu – fałd ten daje więcej przestrzeni skórze i może się ona bardziej naciągać. Co istotne, bywa to pomocne przy rozmaitych zabiegach chirurgicznych wykonywanych w obszarze brzucha, np. sterylizacji. Dodatkowa skóra zapobiega zerwaniu szwów podczas skakania i kocich zabaw.

3. Według naukowców koty żyjące dziko nie jedzą regularnie, dlatego też potrzebują miejsca, aby rozciągnąć żołądek i jednorazowo zjeść więcej. Jedną z teorii przydatności zwisającego brzucha jest właśnie możliwość zrobienia zapasów, dzięki którym kot posila się większą zdobyczą, a potem przez dłuższy okres nie cierpi z powodu wygłodzenia. Z podobnego powodu w fałdzie tej ma się odkładać tkanka tłuszczowa na „chudy” czas.

Jak widać, obwisła skóra u kota nie jest chorobą ani żadną wadą; wręcz przeciwnie, ma wspomagać jego codzienne życie na wolności. U kotów domowych to zastosowanie nie jest tak istotne, ale powtarzam opiekunom kocim, że mogą spać spokojnie: ich kotu nic nie dolega!

sobota, 1 kwietnia 2017

Mokra karma WildCat - test

Od kilku dni moje koty mają okazję testować nowość w Polsce karmę mokrą WildCat dla kotów dorosłych. Obecnie koty jedzą karmę suchą WildCat Etosha i Cheetah i bardzo im smakuje dlatego postanowiłam spróbować wprowadzić im mokry posiłek z tej firmy. Na chwilę obecną testowaliśmy trzy smaki z czterech dostępnych w Polsce. Jeśli karma przyjmie się na rynku zostaną wprowadzone kolejne wersje.
Kilka słów o składzie karmy. Na początku mnie nie zachwycił. Mięsa dużo ale dużo także dodatków owoców i warzyw, które w diecie kota nie grają głównej roli. Na szczęście gdy otworzyłam puszkę okazało się iż tych kawałeczków jest bardzo mało. Karma ma sporo pożytecznych ziół w składzie, spirulinę (wspomagającą odporność) żurawinę i pietruszkę (wspomagają oczyszczanie układu moczowego i chondroityny z glukozamią dla ochrony dróg moczowych oraz stawów), ekstrakt z juki (niweluje przykry zapach odchodów), bioflawonoidy cytrusowe (wpływają korzystnie na układ krwionośny), topinambur (zawiera inulinę i dobrze wpływa na układ pokarmowy)
Karma jest bogata w witaminy co rzadko zdarza się w karmach mokrych.

Witamina A 5000 IU
Witamina D3 300 IU
Witamina E 50 mg
Witamina B1 20 mg
Witamina C, 15 mg
Dwa smaki Bhadra z koniną i Cheetah z indykiem, jagnięciną i łososiem nie zawierają dodatku z kurczaka więc polecane są dla kotów z alergią.
To tylko kilka zalet składu karmy. Jest też niestety minus, mała ilość tauryny.


 Karma sucha WildCat jest bardzo bogata w taurynę dlatego uważam iż podawaniu kotu obu karm razem tworzy idealny posiłek dla naszego pupila. 

Teraz kilka słów o smakowitości karmy.

Jako pierwszą podałam kotom Etoshę wyłącznie z mięsa kurczaka. Karma nie wywołała entuzjazmu. Tylko trzy koty ją jadły, jeden nie chciał nawet spróbować.
Tak wygląda zawartość puszki, pachnie ładnie, w środku jest sporo galaretki. Największym entuzjastą tego smaku był Bezoczek. Wandzia nie dala się skusić nawet na kawałek. Podeszła, powąchała, zakopała łapką i odeszła.


Moje koty są przyzwyczajone do częstych zmian karmy, zawsze testują nowości więc nie bałam się problemów z brzuszkiem. Prawidłowo nową karmę powinno się wprowadzać powoli bo mogą pojawić się u kota biegunki. Odczekałam na wszelki wypadek jeden dzień zanim podałam kolejną puszkę. Niespodzianek w kuwecie nie było a kupka była ładna, zbita i praktycznie bezwonna. 


Druga testowana karma to Cheetah. 

Wygląda bardzo podobnie, mięso jest troszkę ciemniejsze, pachnie przyjemniej niż Etosha. Wszystkie cztery koty zjadły karmę z entuzjazmem. Na jeden posiłek daję im ok 100g karmy na cztery koty. Do testów koty dostały karmę na talerzyku zamiast w miskach i zrobiło się małe zamieszanie. Koty zaczęły się przepychać dlatego po zrobieniu zdjęć resztę posiłku musiałam przełożyć do misek aby każde dostało swoją porcję.


W kuwecie na drugi dzień także nie było niespodzianek, karma przyjęła się bardzo dobrze. Koty były długo syte. Puszkę opróżniły w dwóch podejściach. Zauważyłam iż bardziej lubią karmę w saszetkach a nie w dużych puszkach ale przy WildCat puszka im nie przeszkadza.  





Kolejnego dnia do testów otworzyłam Bhadrę karmę z koniną. Tego smaku obawiałam się najbardziej ponieważ koty miały okazję próbować karmę z koniny i niestety wszystkie cztery uznały ją za niejadalną. Ku mojemu zaskoczeniu Bhadra okazała się tak samo smakowita jak Cheetah. Zawartość talerzyka ponownie musiała zostać rozdzielona do misek. Karma ma ciemny kolor, pachnie ładnie, ma sporo galaretki. 

 
Zawartość to mielonka i zauważyłam iż koty ją gryzły po kawałku. Wandzia zaczęła od zlizywania galaretki a potem przeszła do gryzienia. Fopka łapczywie pożerała duże kęsy. 
Do testowania został nam smak Karoo, który przyjdzie w dostawie po weekendzie ale już dziś z czystym sumieniem mogę polecić karmę mokrą WildCat kotom niejadkom. Mimo, że to mielonka rożni się składem od wszystkich znanych mielonek, może to sprawia, że smakuje.



niedziela, 7 sierpnia 2016

Fopki

Fopki czyli podsumowanie trzech tygodni przebywania małych kociaków u mnie. Kuwetkowanie, problemy z rozwolnieniem, dokocenie czyli integracja maluchów z kotką rezydentką i zdjęcia kociaków, dużo zdjęć.

Zacznę jednak od początku moją opowieść. Ten kto śledzi mojego bloga wie, że jakiś czas temu pożegnałam mojego Świrusia, który przegrał z chorobą. Post o tym jak pogodzić się ze śmiercią ukochanego zwierzaka znajdziecie pod tym linkiem http://blog.kocimietka.pl/2016/06/jak-pogodzic-sie-ze-smiercia-zwierzaka.html. Moja kocica, która zawsze miała towarzystwo została sama więc postanowiłam się rozejrzeć za kolejnym kotem. Na początku chciałam spełnić moje marzenie o kocie rasowym. Odwiedziłam hodowlę kotów Rosyjski Niebieski ale niestety z kotkiem, który był do sprzedania nie poczułam więzi. Wiem, że to brzmi dziwnie, zobaczyć kota i w 5 minut poczuć do niego więź ale kot musi mieć to coś, nie wiem co...
Kociaki
Dzień po mojej wizycie u kociaków zadzwoniła do mnie znajoma z Fundacji FOP Wrocław z informacją, że mają mnóstwo kociaków do adopcji i abym ich odwiedziła to może u nich jakiegoś wybiorę. Jeszcze tego samego dnia pojechałam oglądać maluchy. To było to. Małe puchate kocie biedy. Kolejne kotki sierotki postanowiłam przygarnąć pod swój dach. Z synem wybraliśmy parkę maluszków bo doszłam do wniosku, że dwa kociaki to lepsze rozwiązanie niż jeden maluch dla mojej ponad trzy letniej kotki rezydentki Wandzi. Kociaki miały 3 tygodnie więc musiałam poczekać aby je zabrać do domu.

Po miesiącu uzbrojona w nowy transporter i torbę darów w postaci karmy dla Fundacji pojechałam po kotki. Tak, wiem, że kociaki powinny zostać jeszcze przy matce ale DT fundacji pękają w szwach i zabierając je zrobiłam miejsce na kolejne maluszki wyciągnięte z ciemnej piwnicy czy uratowane przed utopieniem. Maluszki szybko zaaklimatyzowały się w nowym domu. Do swojej dyspozycji dostały cały pokój. Ale niestety nie wszystko było tak kolorowe jak się wydaje. Maluchy razem czuły się raźniej ale jednak rozłąka z rodzeństwem i matką odbiła się na
Fopki, kociaki
ich zachowaniu. Mimo tego samego żwirku, kociaki zaczęły sikać po za kuwetą. Po dwóch dniach zaczął się także problem z luźną kupą. Pokój syna, który stał się ich pokojem przekształcił się w kocią kuwetę. Maluchy sikały gdzie popadło, podłoga, tapczan, drapak. Myślę, że przyczyną problemów z kuwetkowaniem był stres i biegunka. Kotkom kuweta zaczęła się kojarzyć z bólem. Udało mi się wyprowadzić kocurka i on już od jakiegoś czasu robi ładne twarde kupki, zaczął też ładnie korzystać z kuwetki. Z kociczką musiałam pojechać do weterynarza bo nic nie pomagało. Obecnie nadal dostaje leki ale widać poprawę. Ona niestety nadal sika po za kuwetą. dlatego postanowiłam drastycznie zmienić żwirek aby zatrzeć złe wspomnienia u małej. Do kuwetki zamiast żwirku kukurydzianego GreenCat wsypałam bentonitowy Benek Compakt. Udało się, zaczęła chodzić do kuwetki i już mniej sika po za. Po kilku dniach pobytu w moim domu zaczęłam także integrację maluchów z kocicą. Wskazówki jak przeprowadzić dokocenie z sukcesem znajdziecie w tym poście. http://blog.kocimietka.pl/2014/10/dokocenie.html Przeprowadziłam już kilka takich integracji. Często spotykam się z pytaniem ile trwa zanim koty się polubią, zaakceptują. Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na nie. Każdy kot jest inny i należy do każdego podejść indywidualnie.
Gdy zapoznawałam Wandzię ze Świrkiem po około dwóch tygodniach siadały obok siebie. Obecnie minęły już trzy tygodnie a Wandzia nadal nie do końca zaakceptowała maluchy. Pozwala im już siedzieć blisko na parapecie czy też w łóżku ale każdy kontakt oczy w oczy kończy się syczeniem, warczeniem i jej atakiem. Z każdym dniem jest coraz lepiej bo już kilka razy koty zjadły posiłek obok siebie ale są dni, że ona nie podejdzie nawet do miski w ich obecności i muszę dawać jej jeść w innym pomieszczeniu. Na początku wypuszczałam maluchy pod nadzorem na kilka minut, potem na godzinkę.
tak koty jadły 4 dni temu
Pozwalałam Wandzi wchodzić do ich pokoju i obwąchiwać wszystko. Muszę uważać na małą bo chwila nie uwagi i mam zasikaną pościel, buty lub kanapę :) Teraz maluchy biegają prawie cały dzień po domu. Pilnuję je i co jakiś czas zanoszę do kuwetki. Po domu mam rozstawione 4 kuwety. Mała chodzi jednak tylko do tej ze żwirkiem bentonitowym. Mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni bo nie jestem zwolennikiem bentonitu. Na noc maluchy nadal śpią w swoim pokoju. Mam nadzieję, że gdy definitywnie zażegnam problem z


Dokocenie
a tak wczoraj
luźną kupką u małej problem z sikaniem też się skończy. Kotki są radosne i bardzo żywiołowe. Jeśli ktoś myśli o adopcji takich maluszków to w Fundacji znajdziecie ich całe mnóstwo. A co z integracją z człowiekiem zapytacie. Na początku kociaki były lekko wycofane. Troszkę bały się dotyku i stojącej postaci. Teraz same pchają się na kolana, mruczą przy każdym dotyku. Fopek zaczyna wspinać się na mnie i robi baranki w czoło co jest oznaką uczucia u kota. Fopcia jest mniej ufna ale gdy przestanie dostawać zastrzyki szybko nadrobi zaległości. 
Podsumowując ostanie trzy tygodnie powiem Wam, że nie jest łatwo. Biorąc kotki pod swój dach trzeba liczyć się z różnymi konsekwencjami. Zasikane miejsca, problemy ze zdrowiem, problemy z opieką. Są wakacje i obecnie pisząc tego posta siedzę w domu na kanapie (maluchy śpią obok)
 a mój mąż z synem są na urlopie w Chorwacji. Nie chciałam maluchów zostawiać pod opieką obcych i wolałam zostać i sama się nimi zajmować. Podejmując się opieki nad jakimkolwiek zwierzęciem trzeba być odpowiedzialnym i świadomym.
Nie zanudzam Was już opowieściami. Pokażę Wam kilka zdjęć maluchów poniżej.

Drapak dla kota

Kot bawi się myszką

Kociaki małe

Kociaki

Kotek, integracja kotów






piątek, 25 lipca 2014

Moje koty

Przedstawiam Wam moje koty:

Stefcio





Wandzia




Gienio




Stefcio we wrześniu będzie miał rok. Wandzia i Gienio są bliźniakami i mają około roku. Nie znam dokładnej daty ich urodzenia bo kotki adoptowałam ze schroniska kilka miesięcy temu. Na moim blogu opowiem Wam o nich, o ich kocim życiu, które przeplata się z moim ludzkim. O tym jak stały się inspiracją do stworzenia mojego nowego biznesu.